ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:

  Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz !


Artykuł

Amaenaide yo! - Recenzja

  • Dodano: 2010-03-02
  • 18 komentarzy
  • Odsłon: 9828

Amaenaide yo! - Recenzja

Marzeniem każdego, ale to każdego zdrowo myślącego heteroseksualnego mężczyzny jest drogi alkohol i dalej wybiegające luksusy, a przede wszystkim towarzystwo pięknych kobiet. Taaak... Harem. Obiekt pożądania przedstawionych kawałek wcześniej osobników, niestety tylko niektórym dane będzie posmakować owego szczęścia. A na pewno nie buddyjskim mnichom, którzy swoim stylem życia odbiegają od naszej definicji pojęcia "zdrowo myślący". Toshinori Sogabe postanowił ubarwić nieco erotyczną stronę kapłanów, poprzez bohatera dzisiejszego tekstu. Przed państwem Amaenaide yo!

 

Amaenaide yo! pierwotnie była mangą autorstwa wspominanego już Toshinoriego Sogabe. Rok po premierze, w lipcu 2005 r. Studio Deen stworzyło jej animowaną wersję pod reżyserią Keitaro Motonagi. Japońskie dzieło opowiada o klasztornym życiu młodego adepta buddyzmu o imieniu Ikkou. Ikkou jest ogromnym ignorantem, niechętnie spełnia swe obowiązki, wiecznie narzeka i przynosi hańbę swej świątyni Saien. Wbrew pozorom jego powiązanie z religią jest, jednak nad wyraz duże. Jest on, bowiem uważany za wcielenie legendarnego kapłana, a jego uwolniona moc służąca do oczyszczania dusz jest wprost ogromna. No właśnie, uwolniona. By uwolnić zapieczętowaną moc bohater musi zostać odpowiednio pobudzony. Pobudzenie w tym przypadku definiujemy jako ujrzenie dużych, nagich piersi. W tym niechętną pomocą służy mu szóstka, w przeważającej części hojnie obdarzonych przez naturę, mniszek zgłębiających tajniki swej religii w tej samej świątyni, co nasz heros.

 

Akcja anime nie jest zbyt złożona. Ba! Jest monotonna i schematyczna. Odcinek przebiega zazwyczaj w z góry określony sposób "Wydarzenie, stające się zazwyczaj tematem epizodu -> Wybryk Ikkou -> Walka obowiązkowo zakończona uwolnieniem bohatera". Do tego brak jakiejkolwiek fabuły zdecydowanie nasila pulę minusów tytułu. Oglądalność (w tym przypadku zdatność do oglądania) anime zwiększa, natomiast dość silna dawka humoru, stały punkt w właściwie każdym ecchi. Nie jest niestety, zbyt ambitny, (również przypadłość wielu tytułów ecchi) ale fanom animacji o podtekstach erotycznych nie powinno to przeszkadzać, bo to właśnie do nich jest on kierowany i z pewnością niejednokrotnie wywoła banana na twarzy.

 

Czas na parę słów na temat jakości kreski. Od strony graficznej Amaenaide yo! trzyma należyty poziom. Postacie są odpowiednio zaakcentowane i ładnie wykończone. Animacja jest płynna, a efekty pokroju eksplozji mocy naszego bohatera cieszą oko. Oprawę graficzną należy zaliczyć na plus, bo choć nie wyróżnia się niczym szczególnym całokształt robi dobre wrażenie.

 

Oprawa audio tytułu jest, niestety bezpłciowa. Poza stałymi punktami każdego anime, czyli openingami i endingami ścieżka dźwiękowa nie zawiera w sobie nic więcej, toteż jakakolwiek konkretna wypowiedź na temat tej sfery jest bardzo ciężka. Wspomnieć wypada jedynie, że jakiekolwiek dźwięki zawarte w serii są wesołe i odpowiadają klimatowi całej animacji.

 

Czas nadszedł na podsumowanie. Tytuł nie należy do ambitnych, braków nie nadrabia sferą techniczną, która w najlepszym wypadku reprezentuje wyższe stany średnie. Generalnie niskich lotów ecchi niczym nie wybijające się. A mimo wszystko bardzo dobrze bawiłem się przy owym tytule. Humor serwowany przez twórców przypadł mi do gustu, a kolejna seria, o podtytule Katsu!, nadrabia wiele braków recenzowanej pozycji. Osąd nad sensem oglądania pozostaje, więc do twojej dyspozycji. Jako nałogowy fan ecchi powinieneś to bez marudzenia wciągnąć. Jeśli preferujesz pouczające twory, z pewnością wiesz, że tu nie zabawisz. Pozostałym przedstawicielom płci silnej (tiaaa, męska szowinistyczna świnia) tytuł jest polecany. Hojnie obdarzone panny pozwolą przynajmniej elektronicznie spełnić skryte marzenia.

 

Autor: PiecQa



Średnia ocena: 29
Głosuj:


Komentarze:

Piotrus78 | 2010-03-26 21:03:59
Ciekawe anime sądząc po artykule jest też zabawna musze obejżeć
sasorek | 2010-03-21 20:03:22
Fajna recenzja
Itachi102 | 2010-03-12 21:03:30
widziałem 5 odc, recenzja na poziomie, daje +
Flav | 2010-03-12 13:03:12
piecqa nie na darmo awansowałeś ; ) dobra recenzja
natii3624 | 2010-03-03 21:03:03
Wydaje się być fajną bajką
Recenzja jest oczywiście na plus!!!
Jest super
HaNa12- | 2010-03-03 17:03:41
najlepsze dla fanów echi
Luka-Wars | 2010-03-02 17:03:48
Zdecydowanie nie moje klimaty, chociaż przynajmniej wiem o co w tym anime chodzi. Pomysł nie głupi - Zniszczyć celibat mnicha. Ale zawsze uważałem, że poziom anime jest odwrotnie proporcjonalny do natężenia lśniących kobiecych ciał, dużych piersi i skąpej bielizny bohaterek. Tego typu anime to takie zawieszenie pomiędzy anime, a pornolem. Tylko osoby nie wiedzące czego chcą w życiu są skłonne oglądać takie gatunki

Za recenzję plus.
Sol1222 | 2010-03-02 17:03:25
Fajna recka... uśmiałam się przy czytaniu. Anime widziałam i zdecydowanie zgadzam się z recenzentem - daję +
1 2
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych


reklama

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora Darus437
gg: 1822838




reklama