|
|
Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz !
Zapewne każdy z nas zastanawiał się nad tym, gdzie trafiamy po śmierci. Czy istnieje takie coś jak piekło i niebo, a może po prostu umieramy i nic po nas nie zostaje? Wizja śmierci nas przeraża, aczkolwiek bardziej nieświadomość tego co nas po niej czeka. Wraz z tym zapytaniem pojawia się niepewność czy Bóg naprawdę gdzieś tam jest, może ktoś nad nami czuwa, albo kieruje po zakończeniu naszego ziemskiego życia? Własne spojrzenie na tę sprawę mają twórcy anime Angel Beats!, zaskakując nas ciekawym i trafionym pomysłem na fabułę. Świat pośmiertny - to jest właśnie główny wątek.
Anime zaczyna się od śmierci Yuzuru Otonashiego. Zdezorientowany, budzący się przy dziewczynie z karabinem snajperskim chłopak, na pewno czuje się zagubiony. Tłumaczy mu ona, że walczy przeciwko aniołowi, a wszyscy znajdujący się w tym miejscu nastolatkowie umarli. Ci którzy sprzeciwiają się systemowi tego świata nie chcą zniknąć, bo to nie gwarantuje im powrotu do życia w formie człowieka, a najgorsze co może się przytrafić to odrodzenie się w formie rozwielitki. Otonashi widząc wskazanego przez Yurippe anioła biegnie do niego, aby dowiedzieć się czy to prawda. Jednakże zadając dziwne pytanie, zostaje ugodzony prosto w serce. Oczywiście, jako że nie może umrzeć, budzi się w szkolnym szpitalu. Zostaje zaprowadzony do siedziby organizacji SSS walczącej z wymienionym aniołem, a właściwie dziewczyną o imieniu Kanade Tachibana. Zapoznany z działalnością owego zrzeszenia, powątpiewający w cel ich działalności Otonashi, postanawia jednak do nich dołączyć. I tu właśnie rozpoczyna się akcja całego anime. Zmuszeni do walczenia z aniołem, a także do ciągłego buntowania się, by nie zniknąć, bohaterowie przeżywają wiele dziwnych przygód.
Angel Beats! jest to trzynastoodcinkowe anime, powstałe w wyniku pracy twórców takich tytułów jak Kanon, Clannad, czy też Air. Jednak nie jest to typowy dramat, ani romansidło. Stawiałabym tu raczej w większej części na przygodówkę z wmieszanymi do niej wątkami miłości oraz wzruszającymi scenami. Jest to tak zwany misz masz wszystkiego naraz. Wplątując relacje 'Kanade i Otonashi' było na pewno bardziej ciekawie oraz nie czuć było tylko suchej przygodówki, bez żadnych pobocznych historii. Myślę, że seria okazała się najlepszą spośród wiosennych premier 2010 roku. Patrząc na nią stwierdzam, że raczej niczego jej nie brakowało. Zakończenie stworzono bez niepotrzebnego wyjaśniania. Każdy może się domyślić co się działo później.
Ogółem rzecz biorąc bardzo mi się podobało, ale i tak czuję pewien niedosyt. Pozostało bardzo dużo nierozwiniętych wątków i niedomówień. Myślę, że na drugą serię nie ma co liczyć i trzeba się pogodzić z tym faktem, że tajemnice nie zostaną wyjaśnione. Skończyło się o wiele za szybko. Chyba, że dodaje to nutkę tajemniczości. Lecz wszystko samo w sobie było zagadką, ponieważ i tak nie wiemy kto stworzył miejsce do którego trafiali nastolatkowie lub czy Bóg naprawdę istnieje. Natomiast zakończenie i tak było bardzo dobre. Muszę przyznać, że właśnie na nim najbardziej się wzruszyłam. Na samym końcu dowiadujemy się o zaskakującej rzeczy i odkrywamy dlaczego Kanade przybyła do tego świata pośmiertnego. Oczywiście nie obyło się bez goryczy smutku i rozstania, ale bez owych wzruszeń nie byłoby to samo.
Część graficzna oraz muzyczna jest oczywistym atutem tego anime. Ludzie oraz tła są narysowane bardzo ładnie. Czuć tu pewną 'nowoczesność'. W szczególności bardzo podobały mi się postacie, a zwłaszcza wizerunek Kanade. Wszystko zostało dopracowane, nawet dalsze plany. Natomiast muzyka to istna perełka. Opening jak i ending są zdecydowanie jednymi z moich ulubionych spośród wielu. Lecz właśnie w tym anime, na muzycznym rozpoczęciu i zakończeniu się nie urywa. Istnieje bowiem zespół Girls Dead Monster, który nieraz przygrywa nam w odcinkach. Piosenki wykonywane przez cztery dziewczęta są moim zdaniem po prostu świetne. Urzekająca My song, czy też energiczna Alchemy wpadają w ucho i umilają nam oglądanie. Z chęcią ich słuchałam, nawet po zakończeniu oglądania Angel Beats!.
Podsumowując, polecam. Jeśli chcecie odpocząć od dramatów typu Clannad czy też Air. Tu twórcy popisali się zupełnie czymś innym i wyszło im to na dobre. Odskocznia od tytułów kojarzących się tylko i wyłącznie z laniem łez jest myślę czymś pozytywnym. Obejrzeć to anime warto, chociażby dla świetnej muzyki i również grafiki. Bo są one na naprawdę godne pochwały. Dodam jeszcze, że w każdym odcinku dzieje się coś nowego i ciekawego, co nie pozwala nam na nudę. Wraz z kolejnym nowym epizodem odkrywamy nowe tajemnice świata pośmiertnego. Zapraszam więc do oglądania!
Autor: Kanojo
