Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Artykuł

Togainu no Chi - Recenzja

  • Dodano: 2011-06-08
  • 35 komentarzy
  • Odsłon: 34772

Togainu no Chi - Recenzja

Gdy pojawia się nowy sezon anime z reguły kilka tytułów typuje się na hity. Lecz niestety zdarza się czasem tak, że pozycja co do której mamy duże oczekiwania, zawodzi na całej linii. Takim anime jest właśnie Togainu no Chi. Dlaczego? Ponieważ tytuł ten miał być innowacyjny, miał być połączeniem gatunków, które rzadko występują razem. No właśnie - miał.

 

Oglądając pierwszy odcinek poznajemy młodego mężczyznę - Akirę. Jest on mistrzem gry zwanej Bl@ster, czyli po prostu potrafi nieźle się bić. Właśnie ta, wyróżniająca go spośród tłumu, umiejętność staje się przyczyną kłopotów bohatera. Zostaje on wrobiony w morderstwo. Ma do wyboru dwie opcje: spędzić resztę życia w więzieniu lub wziąć udział w grze Igura. Przyparty do muru Akira postanawia udowodnić swoją niewinność, wziąć udział w Igurze i zabić Il‑re (króla). Trafia do zdewastowanej dzielnicy Tokio - Toshimy, gdzie każdego dnia musi walczyć o przetrwanie. W niedługim czasie dołącza do niego przyjaciel - Keisuke.

 

I w tym miejscu właśnie pojawia się pierwsze rozczarowanie serii. Anime zostało zaliczone do gatunku shonen-ai/yaoi, ponieważ było wzorowane na grze, w której wątki te obecne były. Toteż fani byli przekonani, że studio A-1 Pictures, zajmujące się takimi tytułami jak Fairy Tail czy Kuroshitsuji, stanie na wysokości zadania i nie pozbawi tytułu jego największego, czy może jedynego atutu. Niestety, wątki yaoi zostały pominięte całkowicie, a elementy shonen-ai zostały nieudolnie osadzone w dosłownie kilku odcinkach. Dlaczego nieudolnie? Ponieważ jedynymi emocjami jakie wywołują są irytacja i zażenowanie. Wstawione w nieodpowiednich miejscach nie pasują do akcji anime, które zostało przerobione z gry yaoi z elementami shonena, na „coś w stylu shonena” z elementami shonen-ai i dramatu. Jednym słowem - porażka.

 

Sądzę, iż zagłębianie się w fabułę nie jest konieczne, ponieważ jest jej ona stosunkowo „biedna”. Już w pierwszych odcinkach każdy może z łatwością domyślić się kim jest Il-re, tym samym największa „zagadka” anime zostaje rozwiana. Każdy epizod składa się praktycznie z tego samego: odrobina walki + jakaś nowa postać. Każdy nowy bohater jest mdły i nijaki, chociaż część z nich sprawia ciekawe pierwsze wrażenie.

 

I tutaj warto wspomnieć o drugim rozczarowaniu serii. Są nim postacie, w szczególności Akira, Shiki, Rin i Keisuke, czyli główni bohaterowie. Na początku intrygują widza swoim zachowaniem, można snuć na ich temat tysiące domysłów. Jednakże ich urok zostaje całkowicie zniszczony, najdalej za jakieś dwa odcinki. Wyjaśnianie losów postaci od początku do końca, w miejscu w którym nie ma to jakiegokolwiek sensu, jest nie dość że nieprofesjonalne, to jeszcze odbiera postaciom rzecz najważniejszą - charakter, klimat i nutkę niepewności. A to właśnie idealnie pasowałoby do nastroju anime, który jest, a raczej usiłował być, tajemniczy. Natomiast tam, gdzie wypadałoby co nieco wyjaśnić, twórcy ucięli temat. Dzięki temu nigdy nie poznamy motywów działania Shikiego, a zamiast tego, poznamy wielu drugo- i trzecioplanowych bohaterów, którzy do fabuły nie wnoszą nic. Postacie są bezpłciowe i przez to oglądanie anime, staje się oglądaniem coraz bardziej na siłę, byle tylko dotrwać do końca serii. Sam ich wygląd jest typowo bishowy, co niejako dodaje serii odrobinę uroku - przynamniej jest na co popatrzeć.

 

Oczywiście dla dziewczyn, bo szczerze mówiąc nie wiem, czego płeć męska mogłaby szukać w tym anime. Krwi? Tak, czasem leje się strumieniami, ale… nie przeszkadza. Pytanie tylko, czy to dobrze, że nie zwracamy na nią uwagi? Czy to anime nie robi z widza istoty odpornej na widok krwi, ran, morderstw?…

 

A może mężczyźni mogliby szukać w tym tytule efektownych walk na pięści bądź białą broń? Owszem, walki przewijają się w co drugim epizodzie, ale jeśli ktoś myśli, że są ciekawe lub mają jakikolwiek głębszy sens, to niech pozwoli mi wyprowadzić się z błędu. Nie są. Bohaterowie biją się tylko po to… żeby się bić. Oczywiście, nie wszyscy muszą mi uwierzyć, ale w takim razie współczuję zmarnowania około 6 godzin na obejrzenie serii.

 

Trzecim rozczarowaniem jest w tym tytule zakończenie. Poprzedzone masą bezsensownych i ciągnących się w nieskończoność monologów, okazuje się być tak nijakie, jak cała seria. Nie zaskakuje, po prostu jest. Po obejrzeniu ostatniego odcinka nie czuje się nawet lekkiego niedosytu. Mając świadomość zmarnowanego czasu, widz oczekiwał choćby odrobiny świetności, niesamowicie dramatycznego zakończenia, które byłoby jakimś konkretnym zwieńczeniem tej serii. A co dostał? Happy end. Ok, happy endy są fajne, ale zdecydowanie nie w serii, która przez cały czas próbowała utrzymać pozory mrocznego shonena i dramatu. Jest to totalne, całkowite, absolutne, doszczętne zniszczenie jakiegokolwiek sensu i udowodnienie braku pomyślunku u autorów anime. Być może ostatni odcinek zostałby oceniony inaczej, gdyby poprzedzał go jakiś punkt kulminacyjny, lub gdyby postacie były bardziej interesujące, przynajmniej na tyle, by przeciętny widz mógł się z jakąś utożsamić, lub do jakiejś przywiązać. Nawet śmierć najlepszego przyjaciela głównego bohatera jest dla widza czymś dobrym, bo postać ta była tak denerwująca, że podczas oglądania odcinków chyba każdy chciałby go co najmniej kilka razy uśmiercić.

 

Pomijając to co w anime najważniejsze, czyli fabułę i kreację postaci, trzeba zwrócić uwagę na grafikę i oprawę muzyczną. Te, w przeciwieństwie do rzeczy wspomnianych wyżej, są do zniesienia. Mimo, iż postacie są nieco kanciaste (przypominają te w Junjou Romantica), to da się na nie patrzeć. Jak już wspomniałam, chłopcy z tej produkcji są całkiem ładnymi bishami. Właściwie w wyglądzie nie ma się do czego przyczepić, może z wyjątkiem oczu Rin’a, które po prostu straszą i wyglądają, jakby oprócz źrenic miał jeszcze dwie pary tęczówek. Dużo do zarzucenia można mieć natomiast w stosunku do teł. Po nich po prostu widać niski budżet produkcji. Osobiście uważam, że zamiast inwestować w znane nazwiska, takie jak Hikaru Midorikawa, Tomokazu Sugita, Kousuke Toriumi czy Jun Fukuyama, można było postawić na grafikę. Może dzięki temu budynki nie wyglądałyby jak wycięte z papieru prostokąty, a postacie miałyby bardziej realistyczne kształty.

 

Jedynie muzyka utrzymuje w tej produkcji całkiem przyzwoity poziom. Elektroniczne, fortepianowe i chórowe wstawki całkiem zgrabnie podkreślają w danym momencie nastrój. Czasami tylko dzięki muzyce możemy się domyślić, że właśnie nastąpił moment grozy, bo twarze bohaterów rzadko kiedy wyrażają jakiekolwiek emocje. Osobiście zaryzykowałabym stwierdzenie, że niektóre soundtracki Togainu no Chi czasem zbliżają się poziomem np. do tych z Tsubasa Chronicle. Opening i ending utrzymane są w mrocznym, punkrockowym brzmieniu, oczywiście wizualnie uraczonym krwią.

 

Podsumowując, anime Togainu no Chi jest jednym z najbardziej rozczarowujących, jakie miałam okazję oglądać. Zapowiadało się naprawdę ciekawie i nietypowo - wyszło całkiem na odwrót. W tej pozycji zarówno fanka yaoi jak i maniak bijatyk nie znajdą nic interesującego. Te 12 odcinków udowodniło, że istnieją niestety serie o intrygującym i zachęcającym początku, bezpłciowym rozwinięciu i rozczarowującym zakończeniu.

 

Autor: Arwenka



Średnia ocena: 81
Głosuj:


Komentarze:

Arwenka | 2011-06-11 17:06:42
Hmm... nie sądzę, żeby szyk zdania nie pasował Wszyscy z reguły starają się unikać słowa 'teł', bo brzmi dziwnie i wydaje się, ze ta forma jest niepoprawna. Dlatego jest unikana i zastępowana poprzez zmienianie szyku zdania, byle tylko nie użyć tego słowa. Przynajmniej taka jest moja teoria (^_^)
hanamik | 2011-06-11 16:06:50
Widziałam pierwszy odcinek i niestety nie dobrnęłam dalej. Recenzja bardzo fajna, napisana w ciekawy sposób. A anime rzeczywiście oceniane przez widzów negatywnie. Rozczarowanie boli xd
pysiaaczek | 2011-06-11 16:06:26
To poprawnie językowo jest, ale czy w tego typie artykułów nie lepiej byłoby użyć innego szyku zdań, np: tła w tym anime są... bla bla bla. Ta wersja brzmi ładniej i stylistycznie się lepiej prezentuje. Przynajmniej ja bym tak zrobiła =P
Arwenka | 2011-06-11 13:06:23
pysiaczek nawet nie wiesz jak długo się zastanawiałam jak brzmi poprawna liczba mnoga 'tła' Wiem, że to zdanie brzmi dziwnie, ale cóż na to poradzić
pysiaaczek | 2011-06-11 09:06:02
Nooo, bardzo dobra recenzja =) i jest INTERPUNKCJA =D co trzeba chwalić! =P
tylko do jednego mogę się przyczepić - *Dużo do zarzucenia można mieć natomiast w stosunku do teł* - to zdanie jest okropne =P aż się pośmiałam przez 3 min jak to przeczytałam =P cały tekst jest bardzo dobrze napisany a tu taki Zonk =P hehe co i tak nie zmienia faktu, że recenzja jest świetna =)
Jeśli chodzi o anime, to faktycznie zbiera same negatywne oceny... jeszcze chyba nie spotkałam się z pozytywną. Można sobie odpuścić =)
1 2 3 4
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych

  • Brak danych

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora
gg: 873717




1
reklama