ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:

  Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz ! Nie czekaj i wejdź na Fanpage KreskowkaPL


Artykuł

Sakamichi no Apollon - Recenzja

  • Dodano: 2012-10-21
  • 5 komentarzy
  • Odsłon: 3302

Sakamichi no Apollon - Recenzja

    Przeciętność, przeciętność, przeciętność! To moje pierwsze wrażenie o Sakamichi no Apollon, lecz czy przeciętność jest zła? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, lecz wiem jedno, to anime doprowadziło przeciętność do swoistego apogeum.


    Gdy zaczynałem oglądać to anime byłem przygotowany na to, że okaże się one przynajmniej bardzo dobre, liczyłem na udaną opowieść o przyjaźni, miłości i przede wszystkim o muzyce! Co prawda anime powstało na podstawie mangi Yuki Kodamy, „specjalistki” od Josei, co troszkę studziło mój entuzjazm. Jeśli ktoś liczył na pełne napięcia, zwrotów akcji i płynnej fabuły anime w stylu „Beck” to od razu zapowiadam, że się zawiedzie. Tak naprawdę to anime nie ma jednego określonego tematu, niby jest to romans, ale nie za wysokich polotów, są to raczej wewnętrzne przeżycia głównego bohatera, który z resztą sam nie jest zbyt udaną postacią ale o tym później. Są tu elementy dramatu, lecz taki dramat to tak naprawdę kłopoty, które każdy z nas może spotkać na co dzień i raczej nie porusza nas zbytnio. Jest to raczej spokojna, gdyby nie kilka epizodów, powiedziałbym idylliczna opowieść o życiu i przyjaźni w powojennej Japonii.


    Również, nie licząc kilku, postacie nie zachwycają, niektóre nawet się nie wybijają ponad przeciętność, zacznę od Kaoru Nishimi, jest to główny bohater, który po kolejnej przeprowadzce wylądował u rodziny na Kiusiu, nie licząc wysokiego statusu społecznego i inteligencji, które wcale nie okazuje, przeciętny, może trochę samotny chłopak. Ma on niecodzienną przypadłość, a mianowicie w stresujących momentach, dopadają go nudności, a jedynym lekarstwem na to jest szybka ucieczka na dach, dość szybko taka sytuacja spotyka go w nowej szkole, przed wejściem na dach szkoły widzi coś niespodziewanego, a mianowicie pod drzwiami prowadzącymi do upragnionego miejsca leży ławka, a na ławce jakaś przykryta postać. Oczywiście wiedziony ciekawością główny bohater, nie mogąc się powstrzymać, ściąga to okrycie i kogo widzi? Sentaro, postać która zdecydowanie jest wielkim atutem tej serii. Naiwni, dobroduszny chłopak, nieco hałaśliwy, kochający muzykę, a mianowicie Jazz. Tak jak się spodziewałem od pierwszego odcinka, wyżej wymieniona dwójka zaprzyjaźnia się dość szybko i to głównie ich  perypetie będą motorem napędowym anime. Dochodzi do nich jeszcze Ritsuko, przyjaciółka z dzieciństwa Sentaro. Cóż można o niej powiedzieć? Cicha, spokojna, nieśmiała, raczej nie zdobędzie wielkiej popularności u widzów, a nawet potrafi nieźle zirytować, ogólnie jej postać wypada dość słabo na tle innych. Mimo że występuje prawie przez całe anime to nie licząc wątku romantycznego, jest ona raczej postacią mało dynamiczną. No cóż kolejna postać, a raczej kolejne dwie, bo pozwolę sobie  wymienić je razem, to Yurika i Junichi. Ta pierwsza wypada dość dobrze, jest to miła, mądra, piękna  dziewczyna z dobrego domu, szkolny ideał, piękność. Mimo słabego pierwszego wrażenia, i dość ograniczonego czasu antenowego udaje jej się zdobyć sympatie widza. A teraz przejdźmy do Jun-San‘a, postaci wprowadzającej nutkę tajemniczości, ba wprowadzającej choć trochę napięcia w tym jakże przeciętnym anime.


    Oprawa techniczna jest naprawdę na wysokim poziomie, wszystkie ruchy wydają się naturalne, delikatna kreska doskonale pasuje do historii, ładne tła, lecz czegoś tu brakuje, może to momenty w których postacie grają? Nie jestem jakimś tam znawcą perkusji, ale gra Sentaro wydaje się, hmmm nienaturalna i strasznie się to rzuca w oczy, szczególnie widać to podczas koncertu, kiedy wszyscy wydają się pasować do otoczenia, tylko nie Sentaro, jakby to powiedzieć, jego ruchy wydają się za przesadzone, chciano je odwzorować jak najlepiej i przez to wydają się nie dopasowywać do reszty.


    No to teraz muzyka, w końcu jest to po części anime o muzyce. Głownie dane nam będzie słyszeć jazz, poza kilkoma sytuacjami. Przyznam szczerze, nie słuchałem nigdy, naprawdę nigdy wcześniej jazzu, więc dlatego moje zainteresowanie było podwójne, ponieważ po obejrzeniu „Nodame Cantabille”, strasznie zafascynowałem się muzyką klasyczną, no ale dość o tym. Wracając do muzyki, to poczułem się troszkę zawiedziony, może to moje odczucie ale wydawało mi się że główni bohaterowi odgrywali non stop te same kawałki, nie licząc momentu w którym jedna z bohaterek śpiewa My Favourite Things, to ich koncerty po pewnym czasie wydają się monotonne i po prostu nudne.

    Mimo tylu wad i niewykorzystanego potencjału, to anime ma w sobie to coś, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie zakończyć oglądania na pierwszym odcinku, lecz brniemy z niecierpliwością dalej. Bardzo długo zastanawiałem się cóż to może być i chyba już wiem, to anime jest tak przeciętne, że aż inne od innych. Realizm stoi tu na bardzo wysokim poziomie, a główną zaletą jest to, że to opowieść o zwykłych zjadaczach chleba, z którymi w pewnym stopniu możemy się utożsamiać. To po prostu ta przeciętność tak nas fascynuje. Gorąco polecam to anime fanom okruchów życia, ponieważ ci którzy biorą się za ten tytuł z nastawieniem na romans albo dramat, na pewno będą zawiedzeni. Mam nadzieję, że dzięki temu tytułowi powstanie więcej serii z gatunku josei, który ostatnio przeżywa dość poważny kryzys.

   
    Autor: Saito Hiraga



Średnia ocena: 2
Głosuj:


Komentarze:

ningashirizu | 1970-01-01 01:01:00
Niezła muzyka i fanie zrobione. Mi się osobiście podoba xDD.
Nerin | 2012-10-26 22:10:02
Po pierwsze - po co robić recenzję o anime, którego nie warto oglądać? Gdy na kresce wyszła recenzja w/w Beck-a, wniosła ona coś sobą - wyróżniono anime, które warto obejrzeć. Po drugie, udostępniasz artykuł dla szerokiego grona, wykaż się odrobiną szacunku i przeczytaj swoje wypociny kilka razy, skoryguj a później (w tym przypadku, bardzo ewentualnie) udostępnij.
Nightclowler | 2012-10-23 16:10:11
Jeśli mogę, to chciałbym się nie zgodzić się co do dwóch rzeczy w Twojej recenzji.
Pierwsza na temat odwzorowania perkusisty. Według mnie jest ona bardzo realnie i nie przesadnie narysowana. Mam do czynienia z jazzem i różnymi ludźmi z tej dziedziny muzyki i ruchy, a nawet zgranie obrazu z muzyką (trafianie w odpowiednie części perkusji) jest bardzo fajnie dopasowana. Do tego główny bohater np. gdy grał na festynie, został pokazany jak prawdziwy jazzowiec, no może troszkę nawet zbyt mało się ruszał Ale gdy oglądałem to miałem wrażenie tej energii jazzowej.
Druga to muzyka w tym anime. Jeszcze nie obejrzałem całego wiec nie jestem pewien, ale faktycznie troszkę mało zróżnicowania, jak i samej muzyki, jednak interpretacja My favourite things była genialna.
To tyle. Dzięki
SaitoHiraga | 2012-10-22 15:10:43
Wiem wiem, moja 2 recka w życiu, poza tym napisałem ją pod wpływem uczuć od razu po skończeniu serii dlatego nie za fajnie to wyszło ;D
Arwenka | 2012-10-22 00:10:29
Według mnie recenzja nawet w porządku, mimo że mam raczej odmienne zdanie na temat całej produkcji.

Niestety można znaleźć sporo literówek, błędów interpunkcyjnych, a i z gramatyką są problemy. No i... te mega długie zdania w niektórych miejscach... Z jednego można by spokojnie zrobić 3.
Polecam po napisaniu recenzji odstawić ją na 2-3 dni, a później przeczytać jeszcze raz - łatwiej wtedy wyłapać własne błędy.

Ale trening czyni mistrza, więc pisz dalej ; - )
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora
gg: 873717




1
reklama