ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:

  Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz ! Nie czekaj i wejdź na Fanpage KreskowkaPL


Artykuł

Chihayafuru - Recenzja

  • Dodano: 2013-03-26
  • 8 komentarzy
  • Odsłon: 7985

Chihayafuru - Recenzja

    Z jakimi dyscyplinami kojarzą się sportowe anime? Niech zgadnę – koszykówka, piłka nożna, tenis, być może go. Nic dziwnego, w końcu na tych konkurencjach opierają się najbardziej znane tytuły japońskich animacji o sporcie. Jednak tym razem warto skupić się na tytule opierającym się na… karucie, czyli japońskiej grze polegającej, w dużym skrócie, na zapamiętaniu stu poematów znajdujących się na kartach i jak najszybszym zdobyciu tej, która zostanie wyczytana.


    Brzmi to być może łatwo i ciekawie, jednak nie dla wszystkich tak jest – o czym przekonuje się główna bohaterka serii, Chihaya Ayase, gdy próbuje zwerbować członków do nowo utworzonego szkolnego kółka. No bo jak to… Mają zapamiętać aż sto różnych poematów, z których część rozpoczyna się tak samo i, co gorsza, mają je rozróżnić i zdobyć jak najszybciej? Za dużo zachodu jak na coś tak bezsensownego. Jednak mimo takiej opinii panującej wśród uczniów, Chihaya nie ma zamiaru się poddać. Miłością do karuty zaraził ją jeden z dwójki kolegów z dzieciństwa – Arata, a ona sama chce nią zarazić cały świat. W dążeniu do celu wspiera ją Taichi, drugi z przyjaciół, od dawna mający słabość do Ayase.


    Sama Chihaya, mimo że intelektem nie grzeszy, nadrabia wyglądem, miłością do karuty i oddaniem wobec przyjaciół oraz rozbrajającą szczerością. Oddaje się swojej pasji każdego dnia i poświęca jej całą siebie. Wspierana przez przyjaciół, trenuje, by zdobyć tytuł królowej karuty. Oprócz sukcesów indywidualnych, stawia spory nacisk na zawody grupowe. Według niej wygrywanie samemu daje najwięcej satysfakcji, jednak wygrywanie z przyjaciółmi daje coś niezastąpionego – radość.


    Czy gra polegająca na pełnym skupieniu i szybkości może być ciekawa? Czy anime o tym jest w stanie reprezentować wysoki poziom? Wszystkie serie o piłce nożnej, czy innym mainstreamowym sporcie powoli się przejadają, a Chihayafuru jest zdecydowanym powiewem świeżości. Zaskakujące jest to, jak widz jest w stanie pokochać grę, o której nie ma bladego pojęcia, tylko za sprawą głównych bohaterów i ich zapału do gry.


    Chihaya jest tu bardzo ważną postacią nie tylko dlatego, że jest główną bohaterką – jest ośrodkiem całej serii, lecz nie można powiedzieć, że każdy wątek kręci się wokół niej. Równocześnie nie reprezentuje cechy niezwykle typowej dla ślicznych, głównych  bohaterek – nie jest irytująca. Ona po prostu da się lubić i, mimo iż po całej serii można spodziewać się jakże konwencjonalnego szczęśliwego zakończenia, aż chce się jej kibicować.


    Oczywiście oprócz wątku sportowego anime opiera się również na innych gatunkach, takich jak okruchy życia z elementami romansu i komedii. Możemy śledzić historię dzieciństwa Araty i snuć domysły, czy Chihayi uda się namówić go do powrotu do grania w karutę. Możemy też po cichu kibicować Taichiemu, by Ayase w końcu zauważyła jego starania. Dodatkowo, co bardzo spodobało mi się w tej serii i jest jej niewątpliwym plusem, możemy dowiedzieć się sporu ciekawostek o historii i tradycji Japonii od Oe, jednej z bohaterek i klubowych koleżanek Chihayi.


    Od strony fabularnej Chihayafuru prezentuje się świetnie, a jak jest od strony technicznej?


    Grafika nie powala, ale powiedzmy sobie szczerze – tu chodzi o grę w karty, a nie o niesamowite efekty specjalne. Tym co zwróciło moja uwagę, oczywiście pozytywnie, są momenty bardzo szybkiego zdobywania karty, śledzenie, jak w zwolnionym tempie któryś z bohaterów wyciąga rękę i koniuszkiem palca wybija tę odpowiednią. Oprócz tego bardzo przyjemnie prezentuje się wygląd postaci – bez specjalnych udziwnień, jednak ze zdecydowaną starannością. Oprócz głównych bohaterów, tylko kilka postaci wpisuje się w kanon bishounen i bishoujo, reszta jest na prawdę zróżnicowana pod względem aparycji. Warto zwrócić uwagę na oczy bohaterów, w szczególności Ayase i Araty, których barwy są głębokie, a jednak metaliczne, co nadaje im naprawdę fajny efekt.


    Muzyki w serii nie ma zbyt wiele, jednak opening YOUTHFUL, zaśpiewany przez wokalistkę 99RadioService jest utworem bardzo optymistycznym i przyjemnym. Ending, choć subtelny, nie zwraca uwagi na tyle, by bardziej się na nim skupić – po prostu towarzyszy nam przez 25 odcinków i tyle. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w podobającym mi się tytule zalety tam, gdzie jej teoretycznie nie ma. Podczas oglądania radzę skupić się na momencie odczytywania kart, a wibrujące i melodyjne głosy seiyu szybko sprawią, że słowo „Chihayafuru” będziemy odczytywać w rytm karuty.


    Można by zarzucić serii tendencję do przeciągania wątków, zwykle typową dla shounenów, gdyby nie jeden drobny szczegół: każdy z nich jest prowadzony na tyle ciekawie, że odciąga oglądającego od pomyślenia „czy to się nie ciągnie się już od trzech odcinków”? Po prostu – z tymi bohaterami chce się być jak najdłużej.


    Komu mogłabym polecić to anime? Najchętniej poleciłabym je wszystkim, jednak wiem że może nie spodobać się fanom typowych sportowych serii, może także nie sprostać wymaganiom postawionym przez genialne Hikaru no Go, a i fanom romansów pozostawi niedosyt. Chihayafuru jest serią „pomiędzy”, serią łączącą w sobie po trochę z każdego i właśnie w tym jest jej najmocniejszy punkt. Jest serią, w której nie znajdzie się wszystkiego, za to każdy znajdzie w niej coś dla siebie.


    Na koniec dodam, że nijako zakończony pierwszy sezon doczekał się kontynuacji i rozwinięcia rozgrzebanej historii. Jestem pewna, że tym razem finał spełni oczekiwania wszystkich fanów.

 

 

 

Autor: Arwenka



Średnia ocena: 18
Głosuj:


Komentarze:

Arwenka | 2013-05-07 14:05:43
Saito nic nie stoi na przeszkodzie żebyś napisał recenzję tego anime Jest sporo tytułów, do których są po 4 recenzje i więcej
SaitoHiraga | 2013-05-05 15:05:07
A tak w ogóle to mam Ci za złe Arwenka że wzięłaś tę recenzje Też chciałem ją napisać
Yumi--Chan | 2013-05-04 16:05:50
Chce, chce, chce *-* Obejrzeć *-*
Kaissa | 2013-04-26 11:04:52
piękne anime, polecam
Arwenka | 2013-03-31 20:03:41
Haha, to ja znowu trzymam kciuki za parę Ayase x Arata
Miharunia | 2013-03-31 19:03:08
Świetna recenzja, tak samo jak seria Jestem w trakcie oglądania, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że powrócę do tego anime nie raz, nie dwa. Zgadzam się z Saito - Taichi odgrywa na pewno o wiele większą rolę niż Arata. Chociaż mogę być stronnicza w tym stwierdzeniu - cały czas skłaniam się ku parze ChihayaxTaichi Mam nadzieję, że drugi sezon nie zawiedzie zakończeniem!
Lisia | 2013-03-30 16:03:31
Dawno nie było tu żadnej recenzji ^^

Mi też to anime się bardzo podoba, właśnie zaczynam drugi sezon
SaitoHiraga | 2013-03-27 08:03:24
Seria świetna, gorąco polecam każdemu gdyż każdy znajdzie tu coś dla siebie Recenzja też dobra, tylko może za bardzo przecenia rolę Araty w anime, gdyż dużo ważniejszą postacią całości jest Taichi
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora
gg: 873717




1
reklama