ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:

  Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz ! Nie czekaj i wejdź na Fanpage KreskowkaPL


Artykuł

NiuCon V - Relacja

  • Dodano: 2013-08-14
  • 2 komentarzy
  • Odsłon: 3862

NiuCon V - Relacja

    Tegoroczny NiuCon wystartował w piątek 9. sierpnia o godzinie 15:00 i zakończył się dokładnie 48 godzin później. Kto nie był niech żałuje, bo było to 48 godzin świetnej zabawy.


    Pod Zespół Szkół Teleinformatycznych i Elektronicznych we Wrocławiu dotarłam o godzinie 14:00, czyli godzinę przed rozpoczęciem akredytacji. Liczyłam się z kolejką, ale to, co zastałam na miejscu przerosło wszystkie moje oczekiwania. Kolejka była ogromna. Ciągnęła się do końca ulicy i jeszcze za rogiem, i jeszcze dalej. Miałam to szczęście, że moje koleżanki stały prawie na początku kolejki i nie musiałam czekać kilku godzin.


    Wokół słychać było żartobliwe słowne przepychanki odnośnie sleeproom’ów, różne plany i strategie zajęcia ich – po raz kolejny ucieszyłam się, tym razem dlatego, że miałam zarezerwowane miejsce do spania.


    Na teren konwentu dostałam się chwilę po godzinie 17:00 (mimo że byłam na początku kolejki – nie mam pojęcia o której zaakredytowały się ostatnie osoby~), jednak ogarnięcie planu atrakcji zabrało mi tyle czasu, że… nie zdążyłam na pierwszą, którą chciałam zaliczyć. Mówi się trudno, panel o Saint Seiya i „Moja przygoda z Yaoi” poszły w kąt. Następną z atrakcji, którą sobie zaplanowałam była hardkorowa wiedzówka z FMA. Nie było jakoś strasznie hardkorowo, ale i tak zajęłam z drużyna dopiero czwarte miejsce (na jakieś 10, więc nie było źle~!).


    Jeśli chodzi o wiedzówki, to zasmucił mnie fakt, że nagradzane były tylko 1. i 2. miejsca. na poprzednich konwentach, na których byłam, nagradzano całe podium – 1., 2., i 3. miejsce. Jednocześnie w tym samym miejscu muszę pochwalić gżdaczy i helperów, którzy byli wyjątkowo ogarnięci (a w szczególności troje z nich).


    Po hardkorowej wiedzówce czekałam na zwykłą wiedzówkę, więc w międzyczasie udałam się na zwiedzanie i zakupy. Stoisk było… masę. Kotori stało zaraz na wejściu ze swoimi yaoicami, naprzeciwko A Niu Shop, nieco dalej Solleim z koreańskimi przysmakami, Waneko, Komiksiarnia, Visual Loli… było tam wszystko. Od koreańskich słodyczy, przez cosplay, repliki broni z Salonu Mieczy, aż po standardowe mangi i przypinki. Raj dla otaku i kpopowców. Gdy obejrzałam już wszystko (a przynajmniej tak mi się zdaje) wsiąkłam przy stanowisku Kotori (no właściwie części stanowiska Kotori należącej do Batona^ ^) i… nauczyłam się robić przypinki. Nie wiedziałam, że to takie łatwe, włożyć blaszkę tu, drugą tam, dołożyć obrazek, folię, zacisnąć, zacisnąć drugi razi i gotowe. Zrobiłam tych przypinek… dużo, trochę się zmęczyłam, ale bawiłam się świetnie~!


    Piątek skończył się dla mnie uczestnictwem w dwóch, z zaplanowanych trzech atrakcji. Na początku byłam trochę zawiedziona, bo albo żadna z odbywających się atrakcji mnie nie interesowała, albo trzy interesujące mnie odbywały się w tym samym czasie. Cóż mogę powiedzieć – wszystkim się nie dogodzi.


    Najciekawszym z sobotnich paneli (a przynajmniej tak mi się wydawało zanim wzięłam w nim udział) był panel „Yaoistki vs. Homofoby” – spodziewałam się żartobliwych hejtów i odrobiny dyskusji. Niestety, już na wejściu wiedziałam, że będzie to porażka. Pierwszą rzeczą, która okazała się być dla mnie (i 50% uczestników) kompletnie niezrozumiała było to, że prowadzący panel kazał się nam podzielić na 2 grupy – yaoistów i homofobów. No tak, ale gdzie miejsce dla ludzi, którzy za yaoi nie przepadają, ale nic nie maja do gatunku? Jak to gdzie – tacy ludzie nie istnieją, więc trzeba się zdecydować lub wyjść. Uhhh… niefajnie. Później część ludzi wzięła to zbyt na serio – posypały się argumenty typu „homo to geje, ale lesby już nie” i „nienawidzę yaoi, bo to yaoi”. Jedyny wniosek, do którego wspólnie doszła cała sala to fakt, że psychoyaoistek nienawidzą wszyscy, a od wrzucania artów z podtekstami yaoi nie są strony typu Nyan (chyba, że obrazek jest odpowiednio otagowany i oznaczony), ale aarinfantasy itp. Niestety później dyskusja zaczęła dryfować w bliżej nieokreśonym kierunku wrzasków i pyskówek, więc zdecydowałam się ulotnić. Nigdy więcej tego typu paneli z moim udziałem. Jestem na to chyba za stara (średnia wieku uczestników +/-16 lat).


    Do 3:00 szwendałam się pomiędzy różnymi panelami, na dłużej zachodząc do Sali z Kalamburami. Tutaj wszyscy bawili się świetnie, jednak dało się odczuć nieco senną atmosferę. O 3:30 miałam udać się na wiedzówkę z SM, ale pokonał mnie brak snu. I w tym miejscu pozwolę sobie na mały hejt na przeciąg w noclegowni helperów, przez który jestem teraz przeziębiona.


    Jako, że do 15:00 nie było paneli, na które chciałabym iść to poświęciłam ten czas na wyspanie się i nabranie sił na nocne wiedzówki. Odstałam swoje w kolejce po Bubble Tea (było warto!), a później po tosty. Nie ma to jak typowe śniadanie konwentowicza, który zapomniał zabrać ze sobą czegokolwiek do jedzenia. Na szczęście nikt nie dał tu nikomu zginąć – jedzenie i picie było w większości wspólne, wszyscy się ze sobą dzielili. Jak jedna wielka rodzina. Byłam tym naprawdę wzruszona. A także tym, jak starsi konwentowicze dbali o tych najmłodszych.


    O 15:00 rozpoczął się panel „Japoński dla niewtajemniczony”, któremu w mojej skromnej opinii było bliżej do porażki niż do wtajemniczenia. Prowadząca nie spodziewała się większej ilości osób (serio? połowa konwentowiczów marzy o nauce japońskiego, wiec chyba wiadomym było, że zwalą się tłumy…), więc nie przygotowała zbyt wielu kserówek – przypadła jedna kserówka na 5-6 osób. Gdzie osób wcale nie było aż tak dużo, bo około 40. Pomijając przygotowanie, sam panel był… dość dziwny. Prowadząca podała nam paręnaście najpopularniejszych zwrotów, a później przeszła do indywidualnych rozmów. W tym momencie zrobiło się po prostu głośno, bo wszyscy zajęli się rozmową z sąsiadami, by zająć się czymś do czasu aż nadejdzie ich kolej. Niestety część osób wtedy też opuściła panel. Ja zostałam do końca, lecz niestety, mimo iż zgłosiłam się, że też chciałabym zamienić tę parę zdań po japońsku, nie zostałam zauważona, a czas panelu się skończył. Szkoda. Wyszłam stamtąd rozczarowana.


    Od 17:30 siedziałam w Sali Panelowej 4, czyli mówiąc w skrócie – Sali Kpopu. I tu zabawa była przednia. Wiedzówki, panele, parodie MV, konkursy na odgadnięcie układu tanecznego – wszystkim tym atrakcjom towarzyszyła masa śmiechu i perfekcyjne przygotowanie prowadzących. Nie było, że „cos nie działa”, „coś się nie skopiowało”, czy „ja właściwie nie znam odpowiedzi, pytania brałam z neta”. Warto być fanem kpopu dla samych tych paneli. Mimo że zaplanowałam sobie również kilka paneli związanych z anime, bawiłam się tak dobrze, że… zapomniałam o nich.


    Dopiero o 20:00 udałam się na „Zgadnij, kto to?”, jednak była to dla mnie najbardziej żenująca wiedzówka. Nie dość, że należało podawać tytuły anime ze znakami interpunkcyjnymi (gdzie w niektórych tytułach jest to sporne, ale prowadzący miał zawsze rację…), to jeszcze po 2 rundach odpadała każda drużyna, która nie uzyskała punktu. Odpadło, jeśli się nie mylę 8/12 drużyn. Nie wspomnę już o fakcie, że uczestnicy nie zostali uprzedzeni, że głośne naradzanie się jest brane za odpowiedź – właśnie w ten sposób straciłam punkt razem z osobą, z którą byłam w drużynie. Powiedziałam jej cicho, że po Angel Beats chyba jest wykrzyknik, a ona zapytała na głos „A nie dwukropek w środku?” i tym oto sposobem straciłyśmy szansę na punkt. Osoby, które odpadły zostały wyrzucone z sali. Na szczęście jedna z prowadzących zreflektowała się i „pozwoliła” jednak zostać w Sali, lecz po takim przedstawieniu nikt nie miał na to ochoty. Nie wspomnę już o tym, że oszukała helperów mówiąc, że konkurs jest w drużynach 3-osobowych, a był w 2-osobowych (oznaczało to więcej punktów do rozdania), a wygrała drużyna, która składała się ze znajomych organizatorów. Podpowiedzi w stylu „wrzucałam wczoraj screena z tego anime na fejsa i go lajkowałeś, na bank pamiętasz tytuł” były bardzo nie na miejscu.


    Następny w kolejce atrakcji był cosplay, jednak po tym, jak udało mi się dostać o 21:00 (czyli godzinie, w której powinien się rozpocząć pokaz) na próbę to nie zostałam już na występie, który miał co najmniej godzinę opóźnienia. Bez sensu było oglądać drugi raz to samo, szczególnie, że większość cosplayi była… taka sobie. Nie będę komentować, ponieważ musiałabym napisać po dwa słowa o każdym cosplayerze, a nie chciałabym nikogo urazić. Wspomnę tylko, że świecenie gołymi majtkami wcale nie wypada tak dobrze, gdy na udach widać jedynie przyciągający wzrok cellulit. Ze spraw czysto informacyjnych – rządziły Vocaloidy, FMA, Shingeki no Kyojin i Magi.


    Wróciłam więc do Panelowej 4, którą opuściłam dopiero o 4:00, gdy udałam się na wiedzówkę z Harry’ego Pottera z zamiarem wygrania jej. Zamiar mój, podobnie jak na Magnificonie, powiódł się całkowicie.


    O godzinie 5:00 rozpoczęła się prawdziwa gratka dla fanów anime Chihayafuru, czyli panel o… Karucie. Oczywiście była to karuta nieco zmieniona, obrazkowa i dostosowana do nowicjuszy. Kto nie poszedł niech żałuje. Było świetnie, gra była bardzo wciągająca. Mam nadzieję, że kiedyś na konwencie znów trafię na możliwość zagrania w tę grę.


    Jak wiadomo sen jest dla słabych, więc trzeba było udać się na kolejny panel. LARPy, zombiaki, shojo-ai i shonen-ai mnie nie interesowały, więc wróciłam w miejsce, w którym bawiłam się najlepiej – Panelowa 4. Trwało tam akurat kpopowe karaoke, czyli kolokwialnie mówiąc kpopowcy darli mordki do utworów, których słów nie potrafili w większości wymówić. No i co, byłam jednym z nich i bawiłam się świetnie. Nasze „śpiewy” (krzyki?) słychać było na całym piętrze – sporo ludzi wpadło zobaczyć „co się tu dzieje?” i zostało do końca atrakcji, czyli do godziny 9 rano.


    Od 9:30 rozpoczynały się panele o anime, których nie znałam lub za którymi nie przepadałam, jak np. UraBoku, lub wiedzówki o tytułach, o których nie wiedziałam zbyt wiele – Zero no Tsukaima.


    Bardzo chciałam wziąć udział w panelach o Tiger & Bunny oraz Shingeki no Kyojin, jednak niestety odbywały się one w ostatnich godzinach konwentu i nachodziły na siebie, więc nie dałam rady. Gdy konwentowicze wchodzili na te panele, ja opuszczałam teren konwentu udając się na pociąg do domu.


    Ogólnie podczas NiuConu nie było żadnych poważniejszych wypadków – pomijając fakt, że grupka inteligentnych inaczej zrzuciła materac na stoisko jednego ze sklepów. Na szczęście nikt nie ucierpiał, choć kubki były blisko ;-)


    Jeśli chodzi o organizację, helperów i gżdaczy – zdecydowany plus. Niestety pogoda spłatała figla i niektóre panele, które miały odbyć się na podwórku zostały przesunięte lub się nie odbyły. Ale poza tym wszystko było dopięte na ostatni guzik (no, może z wyjątkiem cosplayu, ale to chyba wszyscy im wybaczyli~), zawsze można było uzyskać od nich pomoc i informacje. Dbali też o zaplecze sanitarne. Toalety były czyste i uwaga!, przez cały czas był w nich papier toaletowy, a przy umywalkach nigdy nie zabrakło mydła. Niektórym może się wydać śmieszne, że zwracam na to uwagę, ale to wbrew pozorom bardzo ważna rzecz podczas spędu tak dużej ilości ludzi.


    NiuCon V przyciągnął też uwagę mediów. Krążyły plotki, że przyjechał TVN – lecz co do tego, to nie mogę nic potwierdzić. Kamery były, ale z jakiej stacji… tego mi niestety nie wiadomo. Za to >>TUTAJ<< pojawił się mały artykulik o konwencie, zapraszam do czytania i obejrzenia zdjęć.


    No właśnie, jak już o zdjęciach mowa… Nie byłam w stanie zrobić żadnych, więc jeśli ktoś z Was kreskówkowicze był na NiuConie i chciałby się podzielić paroma zdjęciami – dajcie znać! ;-)


    Konwent ten, jak każdy inny, miał swoje wady, jednak w mojej skromnej opinii wypadł lepiej niż wszystkie, na których byłam wcześniej i wliczam w to też tegoroczny Magnificon.


    Jednak dobra organizacja wiele ułatwia. Bo jak wiadomo podczas atrakcji konwentowicze ogarniają się sami, ale przychodzi taki moment, gdy ktoś musi nad nimi zapanować.


    Było super, pozdrawiam wszystkich, którzy bawili się tam ze mną i jednocześnie zachęcam wszystkich, którzy nie mogli się pojawić – przyjedźcie na następną edycję NiuConu~!

 

Autor: Arwenka



Średnia ocena: 8
Głosuj:


Komentarze:

Rita110 | 2013-09-14 08:09:39
Zgodzę się, przeciąg w roomie helperów był okropny też mnie to załatwiło ;-;
zazu14 | 2013-09-01 18:09:30
zaczynam żałować, że mnie tam nie było
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora
gg: 873717




1
reklama