ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:

  Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz ! Nie czekaj i wejdź na Fanpage KreskowkaPL


Artykuł

Wywiad z Moniką Sąsiadek, autorką mangi Over Eyes

  • Dodano: 2013-09-18
  • 7 komentarzy
  • Odsłon: 33121

Wywiad z Moniką Sąsiadek, autorką mangi Over Eyes

    Over Eyes to manga polskiej autorki – Moniki Sąsiadek. Na naszym portalu znacie ją jako vcx88, a w sieci można ją spotkać pod nickiem RudeOwl (np. na dA). Chociaż jej świat to rysunki, z wykształcenia jest grafikiem komputerowym i dziennikarką.


    O czym opowiada jej manga? Oficjalny opis wygląda tak:


„W krainie latających królestw, Pahjoli, która wisi między niebem a ziemią, dochodzi do wojny, w wyniku której wymordowany zostaje ród czarnoskrzydłych demonów – Aigamuksów. Wkrótce jednak upadają i białopióre demony, zdradzone przez ludzi. Nieliczni, którym udaje się przetrwać, błąkają się między światami, oczekując w ukryciu, aż odrodzi się ten, który przywróci im wolność i świetność.


Po tysiącletnim śnie Shiba Ryuu, ostatni czarnopióry syn władcy Pahjoli, zostaje odpieczętowany ze swego skalnego więzienia. Przytłoczony wspomnieniami, nieudolnie próbuje popełnić samobójstwo. Zbieg okoliczności sprawia, że poznaje San i Kentę, ludzi niemających pojęcia o istnieniu skrzydlatych ras. Jaki wpływ na ich życie będzie miał Shiba? I kim są obserwujący go skrzydlaty demon oraz sowia wiedźma? Oto początek pełnej zmagań z przeszłością i przeciwnościami losu przygody księcia Pahjoli!”


    Czy jest to pozycja wart
a zainteresowania? Ja odpowiadam – tak. I zapewne wkrótce na Kreskówce będzie można przeczytać jej recenzję.


    Ale na razie przygotowałam dla Was wywiad z autorką, Moniką Sąsiadek.
   

Arwenka: Jaki tytuł miała manga, którą przeczytałaś jako pierwszą w życiu? Jak wpadła ci w ręce, ktoś ci ją pożyczył, czy może znalazłaś ją w internecie?

Monika Sąsiadek: Pierwszą mangą,  jaką miałam możliwość przeczytać, był tytuł Video Girl Ai. Zakupiłam ją za własne zaoszczędzone pieniądze, co w gimnazjum było  nie lada wyczynem ;) Był to wtedy jedyny dostępny w mojej miejscowości tytuł i zauważyłam go całkiem przypadkiem, podczas szukania gazetki Kawaii w saloniku prasowym. Oczywiście od razu się na nią rzuciłam, dawniej nie było tak wielkiego wyboru. No i niestety na jednym tomie się skończyło (jest to tom 7). Ta historia nie przypadła mi do gustu.


A: Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o narysowaniu własnej mangi?

MS: Hmm… trudne pytanie. Mogłabym odpowiedzieć, że jakiekolwiek myśli o  narysowaniu komiksu przyszły mi do głowy dopiero jakieś 3 lata temu, gdy jedna osoba podjudziła mnie na pewnym portalu dla artystów, żebym przestała  rysować  ciągle statyczne, sztywne postacie. Wpadłam wtedy na pomysł, by narysować scenę walki w formie komiksu, coś na zasadzie: „a ja ci pokaże!”. Przyjął się ten eksperyment bardzo dobrze, więc zaczęłam myśleć o tym, by może narysować jakąś historyjkę.

    Ale z drugiej strony mam zachowany taki bardzo stary komiks, który ma chyba więcej niż 200 str. i jest fatalnie narysowany, i to on mi właśnie przypomina, że miałam takie wielkie marzenie. To było właśnie na początku gimnazjum, kiedy to światek mangowy dopiero zakwitał i człowiek chłonął każdego „niusa”, był zafascynowany Japonią i wszystkim co z nią związane. Marzyło mi się wtedy, by  kiedyś zostać mangaką, takim prawdziwym. Chciałam narysować mangę i ją wydać, ale wydawało mi się to nierealną fantazją, zwłaszcza że brałam udział (właśnie z tym moim nieszczęsnym komiksem) w konkursie nieistniejącego już wydawnictwa Kasen i niestety nic z tego nie wyszło. Nagrodą było właśnie wydanie zwycięskiego komiksu. Po tej porażce porzuciłam moje marzenie stwierdzając, że jestem widocznie beztalenciem i nie ma sensu hodować w sobie czegoś, co się nie spełni. Ale jednak się udało ;) Mój talent potrzebował tylko tych parunastu lat ćwiczeń xD


A: Czy od razu wymyśliłaś całą fabułę, czy sprawiało Ci to jakąś trudność? Ktoś Ci pomagał, inspirował Cię?

MS: Myślę, że w tym momencie wielu rysowników, pisarzy, a nawet fanów mangi mnie zrozumie, bo chyba większość z nas ma w głowie jakąś swoja fabułę, historyjkę, jak nie z ulubionymi bohaterami z mang, to z własnymi wymyślonymi postaciami, które odgrywają w naszych głowach różne sceny, mniej lub bardziej żenujące, perwersyjne, czy zabawne.

Moja historia jest historią, która wiła się w mojej głowie od bardzo dawna i miała swój początek (tak mi się wydaje) w moim zainteresowaniu mitami i symboliką za czasów wczesnoszkolnych, które potem zostały spotęgowane gdy poznałam kreskę pań z Clamp’a i ich fabuły oparte na mitologii i różnych regionalnych historiach, spowitych bardzo bogatą symboliką. Moja fabuła posiada już koniec, jednak jej akcja jest ciągle żywa i często coś się zmienia (zaskakując nawet mnie). Samo wymyślenie fabuły było raczej swojego rodzaju przyjemnością, najgorzej jest ją przelać na papier  i nie mówię tutaj o kwestii stylistyki czy umiejętność pisania tylko o tym, że przez to że fabuła jest ciągle żywa i bohaterowie "robią co chcą", ciężko jest ich czasem poprowadzić  według tego, co ja sobie wymyśliłam. Niestety mają oni swoje charaktery i nie mogę zrobić czegoś wbrew nim… brzmi trochę jak zwierzenia schizofrenika, heheh, ale to jest właśnie cała przyjemność i zabawa budowania innego świata, a przez to, że bohaterowie mają bardzo zawiłe życiorysy i dzieje się na prawdę dużo, czasem czuję, że jest to tytuł,  który będzie miał bardzo dużo tomów  i będę go rysować do końca życia ;p
 

A: Większą przyjemność sprawia Ci luźne tworzenie artów/obrazów, czy rysowanie mangi?

MS: Dla mnie ogólnie wielką przyjemnością jest rysowanie, nie mam podziałów na to czy tamto.  Ale oczywiście więcej czasu muszę poświęcać na komiks, żeby powstawał w sensownym czasie. Na kolorowe prace potrzebuje o wiele mniej czasu więc godzina lub 2 dziennie (ok, częściej w nocy ;p) są wystarczające żebym mogła powoli realizować wszystkie pomysły i ćwiczyła swój warsztat.


A: Poprosił Cię już ktoś o autograf?
 
MS: <śmiech> Tak , poprosił i były to dedykacje na komiksie. Pierwsza była moja przyjaciółka, druga koleżanka z Devianart, a trzeci... sąsiad ;D


A: Którą postać ze swojej mangi lubisz najbardziej i dlaczego?

W zasadzie to lubię wszystkie postacie jednakowo, każdy dostał wygląd i charakter, który dla mnie jest ciekawy. Jednak jeśli już mam kogoś wybrać, to na pewno główny bohater Shiba oraz Bunta (ten siedzący w lochach za kratami w 1 tomie - bo jego imię jeszcze nie padło). Dlaczego? Bo są to charaktery najbardziej w moim typie, jeśli chodzi o czytanie czegokolwiek. Jednak jeśli mielibyśmy  przenieść to na rysowanie, to najlepiej rysuje mi się oczywiście głównego bohatera i jak nie wiem co mam narysować, to on jest takim powrotem do weny twórczej.


A: Co powiedzieli członkowie twojej rodziny, gdy dowiedzieli się, że wydajesz mangę? Wspierali Cię?

MS: Dobre pytanie ;p Po pierwsze wspomnę, że każdy tomik zakupionej przeze mnie mangi mój tata zawsze kwitował: „Znów zamówiłaś jakieś satanistyczne książki przez internet?” :D 

Samo rysowanie mangi raczej przeszło echem w domu. Niby wszyscy wiedzieli, że coś tam skrobię, ale nikt się nie interesował, czym to jest konkretnie. Często za to słyszałam od mamy czy taty, że "wyszłabym w końcu z domu zamiast zamykać się w pokoju przed ludźmi". Niestety rysowanie komiksu to spędzanie każdej wolnej chwili na rysowaniu i zero wychodzenia z domu - chociaż w dzisiejszych czasach to raczej normalne, bo większość młodych ludzi spędza czas przed komputerem. Ewentualnie coś w stylu, że "lepiej bym posprzątała w domu, bo nic z tego mojego malowania nie będzie, a każdy artysta został sławny dopiero po śmierci a za życia głodował" – heh, w sumie prawda :D Za to po wydaniu, gdy pokazałam, że moja praca nie poszła na marne, mama, która wykazywała zawsze najwięcej zainteresowania tym co robię, chodzi dumna jak paw ze swojej ukochanej córki :D Resztę domowników raczej to niezbyt zainteresowało, heh.


A: Uważasz, że spełniłaś (choćby częściowo) swoje marzenie?

MS: Tak, uważam jedno z moich największych marzeń młodości za całkowicie spełnione.


A: Chciałabyś, żeby Over Eyes przetłumaczyło i wydało jakieś japońskie wydawnictwo?

MS: Niekoniecznie. Oczywiście nie pogardziłabym, gdyby mi zaproponowano współpracę z japońskim wydawnictwem, ale wiem jak wygląda tam rynek i obawiam się, że mogła bym nie podołać, bo jeden tom na pewno nie zwróciłby ich uwagi, to po pierwsze, a prowadzenie serii w Japonii wygląda całkiem inaczej niż u nas i prawdopodobnie musiałabym zatrudnić sztab pomocników, żeby wszystko wychodziło w takim czasie i takiej ilości jaki jest tam uznawany za normalny. Dla mnie rysowanie komiksu jest samorealizacją i samo rysowanie daje mi satysfakcje, mimo tego że na komiksach raczej nie da się wyżyć tak jak w Japonii, bo nie ma u nas jeszcze takiego rynku zbytu jak tam, nawet gdyby ktoś rysował jak szalony.


A: Zdarzało ci się dostawać propozycje współpracy? Chodzi mi o współpracę na zasadzie: ty – rysunki, ktoś – fabuła. Co sądzisz o czymś takim? Może wolisz sama wymyślać fabułę i bohaterów a rysowanie „cudzej” mangi nie sprawiłoby ci przyjemności?

MS: Tak, zdarzało mi się nie raz, a zaczęło się od pokazania pierwszej strony komiksu w sieci. Jednak dopóki mam Over Eyes, mam cały wolny czas zajęty i nie dałabym rady rysować drugiego tytułu. Myślę, że mogłoby to nie być już taką frajdą dla mnie osobiście, bo jednak tworzenie własnego świata  jest częścią przyjemności związanej z rysowaniem komiksów. A co myślę o takim sposobie współpracy? Jeśli spotkają się 2 osoby o 2 różnych talentach,  to nie ma się co zastanawiać, tylko brać się za tworzenie jakiegoś genialnego komiksu, bo szkoda czekać i marnować swój talent    Według mnie takie osoby nawet powinny się jakoś ogłaszać, bo już wiele osób spotkałam na swojej drodze, które albo miały pomysł albo chęci do rysowania, a brakło tej drugiej połówki.


A: Ciężko było wydać Over Eyes? Jak w ogóle do tego doszło?

MS: Nie, samo znalezienie wydawnictwa nie było żadnym problemem w moim przypadku. Od początku myślałam o jednym konkretnym wydawnictwie i, gdy miałam już połowę komiksu, wysłałam do nich zapytanie o wydanie i otrzymałam pozytywną odpowiedź. Jednak jak już zakończyłam prace nad komiksem okazało się, że to wydawnictwo zrezygnowało z wydawania komiksów polskich autorów. Wtedy  po prostu rozesłałam zapytanie do wszystkich wydawnictw zajmujących się mangami, bo spróbować zawsze warto. Ale nie spodziewałam się już wtedy jakiegokolwiek  zwrotnego odzewu. Tutaj się bardzo miło zaskoczyłam, bo wszystkie wydawnictwa bardzo przyjaźnie odpisały, czy są zainteresowane, czy nie i  nawet niektóre wysłały mi listę wydawnictw, które zajmują się wydawaniem polskich tytułów aby mi pomóc i mnie jakoś nakierować w poszukiwaniach. Później z  pozytywnych odpowiedzi wybrałam sobie wydawnictwo, które mi najbardziej odpowiadało i zostało nim Yumegari. Dlatego jeśli ktoś wysłał swój komiks i nie otrzymał odpowiedzi, to warto się przypomnieć. A jeśli dostał odpowiedź odmowną, z różnych przyczyn, warto się nie ograniczać i próbować wszędzie - a nóż widelec jednak się powiedzie.


A: Jesteś przywiązana do swoich bohaterów? Wzorowałaś ich na ludziach, których znasz?

MS: Po tak długim czasie pracy nad komiksem, można powiedzieć,  że w jakiś sposób jestem do nich przywiązana – w końcu co dzień z nimi obcuję rysując komiks. Ale i też często mam ich już dość ;)
Moje postaci nie mają żadnych wzorów wśród osób, które znam .


A: Czy znajdziemy w Over Eyes jakieś, choćby drobne, wątki autobiograficzne?

MS: Niestety moje życie i moja osoba są zbyt banalne, żeby cokolwiek z nich wykrzesać  do fabuły xD  Jednak gdyby działo się coś ciekawego pewnie bym to wykorzystała w taki lub inny sposób. Chociaż może troszkę charakter Shiby jest  lekko zabarwiony moją osobą, gdyż osobiście mam problemy z okazywaniem uczuć  i jestem człowiekiem, który czy się cieszy, czy się smuci, stoi jak słup soli z ta samą miną i Shiba też ma podobne problemy.


A: Czy spotkałaś się z krytyką?

MS: Cały czas się spotykam. Myślę, że to jest nieodłącznym elementem pokazywania swojej twórczości innym i trzeba być na to przygotowanym, jeśli decydujemy się coś pokazać, nawet jeśli chodzi o tak banalna sprawę, jak twarz  na profilu społecznościowym. Wszystko co jest w sieci w końcu zostanie ocenione przez kogoś i albo się spodoba, albo nie, różne są gusta. Ale jest i ta cenna krytyka, która coś wnosi  i na której mogę się oprzeć, by coś poprawić, więc nie działa to tylko w jedną, złą stronę.


A
: Twój styl jest bardzo charakterystyczny, widząc rysunek wykonany przez Ciebie łatwo jest określić autora. Długo nad tym pracowałaś, czy jakoś… samo przyszło?

MS: Raczej samo przyszło, mój styl jest chyba odzwierciedleniem tego co siedzi mi w głowie. Takim swoistym miszmaszem wszystkiego co mi się podoba i naturalnie wplata się w moja kreskę, bo nigdy nie pracowałam nad tym aby była specjalnie charakterystyczna, mimo że zawsze marzyłam, aby ktoś rozpoznawał mnie po stylu, jaki mam ;)

Na pewno jednak przyczynił się do tego fakt, że nigdy w życiu nie przerysowywałam postaci z mang, jak to masowo robi większość młodych ludzi tłumacząc to tym, że dzięki temu się uczą rysować . Niestety fanart a plagiat to dwie różne rzeczy i dla mnie idealne przekalkowanie postaci  jakiegoś autora nawet z „patrzenia”, co w ogóle jest wymówką nie do przegadania na portalach różnego typu, jest po prostu kopiowaniem i tym sposobem nabywamy cechy kreski autora, w dodatku nie umiejąc samemu nic narysować bez referencji pod nosem. Co innego fanart który jest narysowany naszym własnym stylem. I takie rysowanie ulubionych postaci już dużo wnosi do naszego warsztatu, bo tworzymy coś własnego o wyglądzie ulubionego bohatera. Najlepiej jednak w moim przypadku na rozwój stylu wpłynęła niechęć do rysowania cudzych postaci, bo w moim wykonaniu nie ma ani jednego typowego fanartu  i dzięki temu dużo rysując i inspirując się wszystkim dookoła powstało to, co widać teraz, co mam nadzieje nie jest jeszcze etapem końcowym ;) Bo kto wie, jak by wyglądała moja kreska, gdybym przerysowywała przez 5 lat Naruto czy Blecha ? xD Chyba nieciekawie, heh.


A: Uważasz, że wydanie Over Eyes to bardziej efekt talentu, czy ciężkiej pracy?

MS: Wydanie jakiegokolwiek komiksu to efekt zarówno bardzo ciężkiej pracy jak i jakiegoś talentu, bo bez talentu nie narysujemy, ani nie napiszemy fabuły komiksu (nawet słabego), a bez systematycznej  pracy nie będziemy mieli co wydać, nawet z własnych kosztów. Ja poświęcam na komiks cały swój wolny czas, często przesiadując do rana. Co ma też swoje zalety, bo widzę szybki progres w swoim stylu rysowania, czego bym nie widziała rysując jeden obrazek na miesiąc.

Osoby z niewielkim talentem poprzez ciężką pracę mogą bardzo szybko się wyrobić i zyskać więcej niż osoby z wielkim talentem, a leniwe. Bo mimo tego, że osoba z wielkim talentem będzie zawsze „górą”, że tak to prosto ujmę, to przez brak zaangażowania i z przyzwyczajenia, że "jest okej małym nakładem pracy", może się nie zorientować, że jej warsztat stoi przez to w miejscu, gdy inni, którzy byli beznadziejni, dawno poszli do przodu.


A: Czy po Over Eyes masz zamiar narysować i wydać kolejną mangę?

MS: Jeśli dożyję jego zakończenia to tak, mam zamiar narysować kolejną mangę. Może nawet taką  czytaną od prawej do lewej dla odmiany, heh.


A: Myślisz, że masz fanów? Co chciałabyś powiedzieć osobom, które kupiły twoją mangę?

MS: Pewnie paru jest, których zresztą pozdrawiam bo są w większości bardzo aktywni na moich profilach <3 a to jest bardzo miłe, gdy ktoś czuje się zainspirowany moimi pracami i mi o tym pisze. A jak go to popycha do tego żeby samemu coś tworzyć, to już w ogóle cieszę się najbardziej :D
Co bym im powiedziała… hmm… że z chęcią posłucham krytyki i opinii na  temat mojego komiksu, bo miło będzie mi wiedzieć jak go odbierają. Już kilka osób napisało mi dość obszerne recenzje na temat i fabuły i rysunków i są one bardzo pomocne przy dalszym rysowaniu, bo sama często czegoś po prostu nie widzę ;) No i mam nadzieję  że nawet jeśli się nie spodobało, to  nie są totalnie zawiedzeni zakupem.


A: Chciałabyś dodać jeszcze coś od siebie?

MS: Tak, chciałabym :) Po częstych rozmowach z różnymi ludźmi, doszłam do paru wniosków, które chyba warto tutaj przedstawić.

Jeśli macie złe nastawienie, to nigdy wam nic nie wyjdzie. Jeśli nie będziecie wierzyć w siebie i dążyć do celu, a ciągle będziecie znajdywać wymówki, to nigdy nie spełnicie swoich marzeń, ani do niczego nie dojdziecie, a to chyba głowy problem, z którym się często spotykam.  Trzeba być niestety konsekwentnym, jak przy diecie, czy z chodzeniem na siłownie, czegokolwiek się nie robi. Pamiętajcie, głowa do góry i wytrwale dążymy do przodu, nie oglądając się na boki, bo przyjemność spełniania choć małego marzenia jest przeogromna, a jeśli się samorealizujemy przy tym, to nasze życie nabiera więcej kolorów. Powodzenia!



Średnia ocena: 12
Głosuj:


Komentarze:

Yumi--Chan | 2014-11-24 12:11:43
narutokun4 | 2013-11-15 13:11:27
Brawo dla autorki, zarówno mangi jak i wywiadu
moje uznanie (choć niewiele warte, ale jednak )
szef | 2013-11-07 02:11:31
świetny wywiad!
Egzorcysta | 2013-10-22 15:10:31
aa Widziałem pierwsze strony tego jak zaczynała Już wtedy byłem pod wrażeniem Ciekaw jestem jakie będą moje odczucia jak zobaczę całość muszę sobie tego poszukać :
Kodoku-chan | 2013-10-05 12:10:28
A kto by nie poznał tej kreski xD .
Arwenka | 2013-09-22 13:09:42
Kotoko-Kudo, ja pomyślałam dokładnie tak samo! Dopiero później zobaczyłam polskie nazwisko autorki i skojarzyłam, że kreska znajoma
Kotoko-Kudo | 2013-09-21 23:09:28
Dziewczyna wydaje się mega sympatyczna ^^ Ma u mnie wielki plus za to, że nie brzmi jak zapatrzony w siebie artysta - jak to często bywa ze sławnymi rysownikami. I bardzo mądre słowa co do 'przerysowywanych fanartow' xD
Jej prace przypominają mi nieco manhwy czy manhuy - nie pamiętałam w których to było, ale jedne miały często specyficzne, ładne i szczegółowe rysunki. Gdy zobaczyłam po raz pierwszy okładę Over Eyes myslałam, że to jakaś wschodnia produkcja ^^
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować
reklama


Aktywność zalogowanych

Klany



Masz pytanie zapytaj Moderatora
gg: 873717




1
reklama