|
|
Jeśli nie masz jeszcze własnego profilu w serwisie to wejdź na pokład i dołącz do Nas - założ konto teraz !

Nie mam w zwyczaju pisać tego typu spostrzeżeń, wolę jasne i stanowcze recenzje, lecz zabawie się w nijakiego Luntka i napisze to, co mam do powiedzenia w tej sprawie. Oddam rzeczywistą konstatację dotyczącą Naruto. Jak już pewno większość z Was zauważyło, anime Naruto rośnie w siłę. Podbiło serca wielu tysięcy (nie wykluczone, że i milionów) dzieci, młodzieży, dorosłych. Jest jak narkotyk. Oglądniesz kilkanaście odcinków pod rząd, nie masz dość. Pragniesz zobaczyć co się stanie dalej, co nastąpi i jakie będą tego konsekwencje, jakie skutki.
Odwołam się do wypowiedzi Bogdana Suchodolskiego, polskiego filozofa, historyka nauki i kultury oraz pedagoga, który istotę kształcenia scharakteryzował następująco, Młodzież rozwija się w podwójnym kręgu wiedzy i doświadczeń w kręgu szkolnym, w którym jako uczniowie zdobywają określone informacje o faktach i wartościach, i w kręgu poza szkołą, w którym przez uczestnictwo z wyboru lub w wyniku przypadkowych okoliczności, zyskują znajomość jeszcze innych, faktów i doświadczeń, innych przeżyć. Profesor Edmund Trempała twierdzi, iż oddziaływanie i wpływ edukacji pozaszkolnej są niejednokrotnie silniejsze niż działalność instytucji specjalnie powołanych w celu kształcenia i wychowania. Wszystko to, czego młody człowiek może doświadczyć dzięki telewizji może negatywnie wpływać na psychikę i zachowanie. Odważę się więc stwierdzić, że telewizja ogłupia człowieka i demoralizuje społeczeństwo.
Użyłem tych słów nie bez powodu. Wielokrotnie zdarzały się w świecie przypadki, że pewne dziecko, chcąc stać się wiernym odzwierciedleniem nijakiego Naruto, zadźgało członka swej rodziny. Jakiś chłopak, zafascynowana tym anime, wmówił sobie, że jest prawdziwym ninja i skoczył z trzeciego piętra. Był pewny że zachowa się tak samo jak bohater Naruto, zabił się I co zrobić w takim przypadku?
Jeśli Japończycy zaprzestaliby kontynuować anime, rzesze zwolenników i bezmyślnych fanów roznieśliby ich w pył. Naruto powoli staje się bajką, której skutki mogą być nie tyle tragiczne, co nie etyczne i wprawiające widza w zakłopotanie. Dzieci w wieku 10 lat są już dobrze obeznane w fabule. Gdy jednak zobaczą na jakiejś stronie lub w telewizji scenki yaoi Naruto, co wtedy zrobią, jak zaczną myśleć i postępować? Dziś dużo mówi się o tolerancji dla drugiego człowieka. Popieram tą idee, ale nie mogę spokojnie patrzeć jak młodzi ludzie podejmują tak nierozważne decyzje związane z orientacją seksualną, a wszystko to wywołane przez yaoi Naruto!
Jak dziecku wytłumaczyć, że to jest tylko wizja autora, a nie rzeczywiste postępowanie fikcyjnych postaci anime? W tym momencie czuje się jak tzw. moher, który za wszelką cenę chce obronić młode pokolenie przed niesłusznymi i nagannymi myślami. Mam jednak dużo racji. Myślisz pewnie, że jestem jakimś obłąkanym sześćdziesięciolatkiem, który nigdy nie oglądał anime, nie wie co to jest manga, a dzieciństwo i lata młodzieńcze przeminęły i nie wrócą. Mylisz się. Staram się uświadomić widza, że każde postępowanie ma swoje dobre i złe skutki. Naruto manga powstała w 1999r, a anime w 2002r. Nie problemem byłoby wskazanie starszych tego typu bajek, wyzwaniem stanowiłoby odnalezienie takiej, której sława i rozgłos równałyby się z Naruto. Nie zdziwi nikogo fakt, że pomimo trudnego wyzwania, takie anime istnieją.
Tajemnica nie jest, że Dragon Ball powstał w 1986r i jak na razie liczba jego fanów nie maleje. Bardzo często porównuje się oba te anime ze sobą i prowadzi swojego rodzaju walki, pomiędzy tzw. wyznawcami Narutonizmu a Dragonballizmu. Na pewnej bardzo znanej i cenionej stronie z kreskówkami (nie ukrywam, że chodzi o kreskowka. pl) znajduje się lista, dzięki której można zobaczyć, która bajka cieszy się największą oglądalnością. Na pierwszym miejscu Dragon Ball Z, z rekordowym wynikiem ponad 29,5 mln odsłon, a Naruto Shippuuden, co prawda na drugim miejscu, ale z zaskakująco niskim wynikiem lekko ponad 19,7 mln. Jeszcze niedawno (kilka miesięcy temu) wyniki te były do siebie nieznacznie podobne. Teraz jednak, kontrast jest naprawdę zauważalny. Na temat tego, które anime jest (jak to nazywa pospólstwo) lepsze, napisano wiele artykułów, nagrano setki wywiadów puszczonych w Internet, temat ten nie znika z ust widzów i fanatyków Naruto i Dragon Balla. Dość rzadko się zdarza, że obie grupy tzw. wyznawców prowadzą działania pokojowe wobec siebie. Miejmy nadzieję, że kiedyś ich relacje się poprawią. Przyznam szczerze, że ja także zaliczam się do oglądających Naruto, ale nie jestem fanatycznym zwolennikiem. Nie skoczę z któregoś piętra, bo wiem, że żadnym ninja nie jestem. Nie zamorduje nikogo, ponieważ mam swój własny kręgosłup moralny i nie należę do ludzi, którzy spędzają życie w zakładach zamkniętych w przesiąkniętych śmiercią kaftanach.
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że jestem przykładowym widzem. Tym, którzy błędnie odnoszą się do prawdziwego realnego życia, szczerze współczuję. A tym, którzy uważają anime za czystą fikcję, z całego serca gratuluję. Oby te sytuacje, które doprowadzają do ogłupienia człowieka nigdy nie zagościły w Was samych. Pewien mądry facet powiedział, Złe przyzwyczajenia są jedynymi przyzwyczajeniami, których ludzie nie potrafią się wyrzec bezboleśnie. Odróżniajcie życie od fantazji.
Autor: Yamato1
