Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Czarny Sztylet


-Podobno Czarny Sztylet przebywa w naszym kraju – odezwał się starszy mężczyzna w dosyć bogatym ubiorze.  Siedział jak co dzień w pobliskiej karczmie, popijając piwo na zakończenie dnia. Karczma ta od lat była odwiedzana przez podrĂłżnikĂłw, ktĂłrzy szukali rozrywki. W Kuflu Piwa mieli jej aż nadto. Często zdarzały się tutaj bĂłjki o najlepsze miejsce przy barze, gdzie szybciej otrzymywało się trunek.  Po mężczyźnie było widać , że jest pijany, ale mimo to dalej łykał alkohol. Jego towarzysze, patrząc  na popijawę mężczyzny,  błagalnym wzrokiem wpatrywali się w alkohol.


-Czarny Sztylet jest gdzieś na naszym terenie? – spytał zaskoczony młodzieniec i przysiadł się do starszego od siebie mężczyzny. Ten jedyne co zrobił to spojrzał na chłopaka i kontynuował.


-Z tego co mi wiadomo to niedawno tu przybył – podjął znowu i kilkoro innych klientĂłw karczmy dosiadło się do dwĂłjki.


-Przepraszam, że przerywam dyskusję, ale chciałabym wiedzieć co to jest Czarny Sztylet – przerwała jakaś młoda, na oko szesnastoletnia dziewczyna, a wszyscy spojrzeli się na nią jakby zobaczyli UFO.


-Nie znasz Czarnego Sztyletu? – spytał zaskoczony barman.


-Niedawno się tu przeprowadziłam i nie jestem w temacie.


-Przecież Czarny Sztylet zna cały świat.


-Tam skąd pochodzę nie było potrzeby znajomości tego pseudonimu.


-Czarny Sztylet stał się sławny z tego, że włamał się do Fortecy Śmierci.


-Do Fortecy Śmierci? Przecież to najbardziej strzeżone miejsce na tej planecie!


-On się tam dostał bez problemu. Z tego co wiem to wykradł, albo raczej odzyskał Miecz StrażnikĂłw – dodał młodzieniec, ktĂłry jako pierwszy dosiadł się do bogacza.  Jeden chłopak nie siedział z resztą i nie rozmawiał o Czarnym Sztylecie. Był  to młodzieniec, ktĂłry niedawno przybył do tego kraju. Miał na sobie długi do ziemi, czarny płaszcz z kapturem, zakładany przez głowę z długimi rękawami, rozszerzanymi na końcu i zasłaniającymi całkowicie ręce. U pasa po prawej stronie miał zawieszoną pochwę z mieczem, a po lewej sakiewkę z pieniędzmi, ukrytą pod płaszczem. Siedział i spokojnie popijał sobie drinka, nie zwracając uwagi na resztę. Nie rozmawiał nawet z barmanem, ktĂłry podawał mu zamĂłwienie. 


-Założę się, że ma ponad 30 lat, skoro jest tak dobry – skomentowała dziewczyna.


-Nieprawda – odparł chłopak, ktĂłry nie rozmawiał z resztą, czym zwrĂłcił na siebie ich uwagę. –Czarny Sztylet ma 16 lat.


-Z tego co mi wiadomo to jest zbyt uzdolniony jak na 16 lat – skomentował bogacz.


-Czarny Sztylet ma 16 lat – powtĂłrzył chłopak.


-PozwĂłl, że spytam, ile ty masz lat?


-Szesnaście.


-Rozumiem, że jesteś nim zafascynowany, ale to nie znaczy, że musi być w twoim wieku. Czarny Sztylet ma na pewno więcej niż 16 lat.


-Nie. Ma 16 lat.


-A skąd to możesz wiedzieć? – spytała zbulwersowana dziewczyna.


-Powiedzmy, że mam swoje wiarygodne źrĂłdła.


Rozmowę klientĂłw przerwał jednak trzask drzwi. Do karczmy wparowała grupa mężczyzn ubrana tak samo. Wszyscy mieli na sobie czarne płaszcze z czerwonym krzyżem nad lewą piersią. Trzymali w rękach broń. Na ich czele stał wysoki mężczyzna w wieku od 15 do 30 lat. Jako jedyny miał w dwĂłch dłoniach broń.


-Wszyscy pod ścianę! – wrzasnął jeden z nich, a wszyscy klienci w panice podbiegli pod ścianę. Miał ze dwa metry, a jego bary były dwa razy większe od barĂłw młodzieńca. Na twarzy miał pełno blizn, ktĂłre ozdabiały kruczo czarne włosy. Z jego oczu biło zimno i brak litości. Tylko jeden chłopak nie ruszył się z miejsca. Wypił do końca napĂłj i wstał od baru. Ruszył w stronę wyjścia, ale zatrzymał go ten co krzyczał.


-Nie słyszałeś? – spytał wrogo. –Pod ścianę, już!


-Zejdź mi z drogi – odezwał się chłopak i zrobił kolejny krok do przodu. Znowu zatrzymał go ten sam mężczyzna.


-Nie igraj z ogniem, młody, bo możesz się poparzyć.


-Wystarczy woda, żeby ugasić ogień.


-Co ty wyrabiasz? – spytała się go szeptem szesnastolatka i odciągnęła od mężczyzny. –On bardzo przeprasza.


Mężczyzna tylko wrogo spojrzał na chłopaka i wycelował w gromadę ludzi pod ścianą.


-Czyś ty oszalał? – spytała szeptem dziewczyna, gdy byli już pod ścianą. –To przecież Czerwony Krzyż.


Zapadła cisza, a chłopak usiadłÂ  na krześle pod ścianą. Zaczął przyglądać się akcji rozgrywającej się przed nim bez większego przejęcia.


-Czego wy tu chcecie? – spytał ostro pijany bogacz.


-Siedź cicho! – upomniał go mężczyzna z bronią.


-Nie będę siedział cicho.


Mężczyzna wpatrywał się w szefa pytającym wzrokiem.


-Pozbądź się go – oznajmił tylko szef i słychać było strzał. Wszyscy zaczęli z przerażeniem wpatrywać się w martwe ciało tego, ktĂłry się sprzeciwiał. Jedynie chłopak siedział na krześle i przyglądał się całemu zdarzeniu bez zainteresowania. Nie przejął się zbytnio śmiercią bogacza. Przez jakiś czas w karczmie panowała absolutna cisza. Tylko pojedyncze uderzenia miecza o ziemię były źrĂłdłem jakiegokolwiek dźwięku. 


-Moglibyście nas już puścić? – spytała starsza kobieta, przerywając ciszę, a mężczyźni wrogo na nią spojrzeli.


-Nie i lepiej siedź cicho – skomentował zastępca szefa.


-Ale potrzebujemy… - zaczęła kobieta, jednak dryblas przystawił jej broń do głowy.


-Powiedziałem, siedź cicho! – odparł ostro, a pomiędzy nim i staruszką, stanęła szesnastolatka.


-Nie waż się tknąć tych starszych ludzi! – oznajmiła ostro, wrogo wpatrując się w dryblasa.


-Coś ty powiedziała? – spytał i już chciał strzelić jej pomiędzy oczy, gdy szef go powstrzymał.


-Brock, czekaj – oznajmił, a mężczyzna się zatrzymał. PrzywĂłdca podszedł do dziewczyny i uniĂłsł jej twarz pod brodą do gĂłry. –Masz śliczną buźkę, dziewczynko. Zechcesz udać się ze mną do pokoju?


Dziewczyna splunęła mu prosto w twarz i wrogo na niego spojrzała.


-W życiu nie prześpię się z taką gnidą!  - oznajmiła poważnie spoglądając na mężczyznę, ktĂłry wycierał twarz.


-Ty mała – skomentował Brock i złapał mocno dziewczynę za rękę.


-Dość tego! – szarpaninę przerwał głos chłopaka, ktĂłry jako jedyny nie panikował. Wstał z krzesła, na ktĂłrym siedział i ruszył w stronę mężczyzn. –Jak dziewczyna mĂłwi nie, to nie można jej zmuszać.


-Siadaj lepiej z powrotem na miejsce, jeśli nie chcesz oberwać – dodał Brock, ale widać było, że szef zaczyna się wahać. Chłopak stanął przed mężczyznami i złapał za broń. Odsunął ją, a dziewczyna pobiegła do ludzi stojących pod ścianą. Brock dostrzegł naszyjnik na szyi chłopaka i uniĂłsł go mieczem, ktĂłry trzymał w drugiej dłoni.


-A co my tu mamy? – spytał jakże lekceważąco, wyciągając naszyjnik spod płaszcza. Chłopak szybkim ruchem złapał za ostrze i po jego nadgarstku poleciała strużka krwi.


-Nie waż się go dotykać! – oznajmił oschle, a Brock wpadł w śmiech.


-Zraniłeś się w rękę tylko po to, aby ochronić jakiś głupi naszyjnik? – spytał, a szef grupy zareagował instynktownie odsuwając się krok w tył, gdy spojrzał w oczy młodzieńca. Była w nich czysta nienawiść i chęć zabijania. Jeszcze gorsze niż w oczach Brocka. Młodzieniec wściekły do granic możliwości, ruszył na dryblasa. W dwie sekundy cała grupa Czerwonego Krzyża, oprĂłcz szefa, leżała na ziemi. Z ich ciał zaczęła powoli kapać krew, zabarwiając całą podłogę na szkarłatny kolor. Młodzieniec stanął tuż przed szefem grupy.


-Z racji, że nie spotykamy się pierwszy raz i pewnie nie ostatni, pozostawię cię przy życiu – oznajmił chłopak. –Ale dam ci radę: uważaj na to co mĂłwisz i robisz.


-Czarny Sztylet – skomentował przerażony mężczyzna, wpatrując się w oczy chłopaka.


-Inaczej Aleksy – dodał i ruszył do wyjścia. Tak jak przewidział, Patrol właśnie przybył. Skierował się pewnym krokiem do jednego z jego członkĂłw, ale stanął kawałek dalej. Widać było, że zakładnicy są nieźle zszokowani wiadomością, że Czarny Sztylet to szesnastolatek. Przerażony przywĂłdca Czerwonego Krzyża zwiał w przeciwną stronę do kierunku Aleksego.


-Masz – wysoki mężczyzna o wyrobionych mięśniach rzucił sakiewkę Czarnemu Sztyletowi. –Twoje wynagrodzenie.


Aleksy bez problemu złapał woreczek i pobiegł przez las nie zwracając uwagi na protesty dziewczyny.


-Zaraz – zawołała dziewczyna. –Nie zatrzyma go pan?


-Nie, dlaczego mam go zatrzymać? – spytał zaskoczony przywĂłdca Patrolu.


-Przecież to Czarny Sztylet. Jest niebezpieczny.


-Aleksy? – roześmiał się, czym zaskoczył szesnastolatkę. –On nie zrani niewinnych ludzi.


-A pan Bradliney? – spytała wskazując martwe ciało bogacza, leżące w kałuży jego własnej krwi.  –Jakoś nie spieszno mu było uratować bogacza.


-Okradł krĂłla – odparł obojętnie szef Patrolu. Pod dziewczyną dosłownie załamały się nogi. Za dużo informacji na jeden dzień. Okazało się, że Czarny Sztylet to szesnastolatek, o mało co nie zginęła z rąk Czerwonego Krzyża, a na domiar tego okazało się, że jej pracodawca był złodziejem. Świetnie skończyła dzień, w ktĂłrym przyjechała tu z rodziną. Aleksy znalazł nocleg i teraz siedział w pokoju przeliczając pieniądze, ktĂłre posiadał. W  tych czasach trudno było zdobyć jakiekolwiek, gdyż większość ludzi nie miała możliwości nauki. Chłopak należał kiedyś do słabo zarabiającej rodziny, więc w tajemnicy przed wszystkimi ćwiczył swoje umiejętności posługiwania się mieczem i doskonalił zdolność do cichego przemieszczania się. Jego trening doprowadził go do przydomka Czarny Sztylet, po tym jak niepostrzeżenie wykradł miecz z Fortecy Śmierci. Był teraz jedynym człowiekiem, ktĂłry zakradł się do niej i wyszedł z niej bez najmniejszego zadrapania. Nie był jakoś specjalnie umięśniony. Lekkie bicepsy ukazywały swoją formę na jego brzuchu i rękach. Nie był też specjalnie piękny. Jego brązowe włosy ozdobione były jedynie piwnymi oczami.  Był wysokiego wzrostu, ale to było raczej normalne wśrĂłd mężczyzn. Nigdy nie poznał swoich biologicznych rodzicĂłw, gdyż zaginęli, kiedy był jeszcze dzieckiem. Pod swoją opiekę przyjęła go jego opiekunka z mężem i traktowali go jak swojego własnego syna. Jedyną pamiątką po jego zaginionych rodzicach był naszyjnik, ktĂłry zawsze nosił na szyi, a raczej medalion. Składał się tak jakby z dwĂłch elementĂłw. Jednym był Talizman AniołĂłw, a na jego środku był płonący krzyż. Widać było wszystkie imiona AniołĂłw wyryte w Talizmanie.



Opis: <p>Fragment pierwszego rozdziału. Co o tym sądzicie? :D Proszę o oceny i komenty ;)</p>
Ocena: 8
Wizyt: 696
Dodał: Mkamdia
Data: 11-04-2011 21:00:15
Kto głosował: Arwenka (8), Mokika4 (10), LaniMalone (6)
LaniMalone | 2011-04-14 17:04:27
Nie jestem znawcą... ale.. mam chyba być szczera... nie przypadło mi ono do gustu pomysł niezły ale nazwy mi się nie podobają i trochę twój styl pisania... ale za pomysł i wysiłek w napisaniu opka dam 6 ^.^ chyba przyzwoita ocena nee?:3
Arwenka | 2011-04-13 13:04:48
Całkiem fajne
Mokika4 | 2011-04-12 13:04:43
ładnie XD
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !