Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Zakazany Owoc


Ruszyłam do wyjścia z sali. Wiedziałam, że zaraz zatrzyma mnie Josh, ale musiałam iść.


-Naomi! – zawołał Josh za mną i złapał mnie za nadgarstek. –Gdzie ty idziesz?


-Do domu – odparłam.


-Przecież dobrze wiesz, że nic mnie nie łączy z Caroline.


-Wiem, ale… - zaczęłam, jednak poczułam jego pocałunek. Spodziewałam się tego, w końcu był moim chłopakiem od dwĂłch miesięcy, ale nie kochałam go. Chodziłam z nim tylko dlatego, że dobrze razem wyglądaliśmy. On najpopularniejszy chłopak w szkole i ja jedna z popularniejszych dziewczyn w szkole. To było dla mnie tylko po to, żeby stać w centrum uwagi. Ku jego zaskoczeniu, odepchnęłam go.


-Co jest? – spytał.


-Muszę wracać do domu – powiedziałam i ruszyłam przed siebie.


-Czekaj, odwiozę cię.


-Nie, Josh. Chcę wrĂłcić sama, bo muszę przemyśleć wiele rzeczy.


-Jesteś pewna?


-Tak, do jutra.


Ruszyłam w stronę lasu, w ktĂłrym był skrĂłt do mojego miejsca zamieszkania. Szłam spokojnie leśną drĂłżką, zagłębiając się we własnych myślach. Nagle poczułam jak ktoś mnie obserwuje. Rozejrzałam się za osobą, ktĂłra to robi, ale nikogo nie zastałam.


-Witaj – usłyszałam uwodzicielski głos i odwrĂłciłam się w jego stronę. Przede mną stał chłopak mniej więcej w moim wieku o szkarłatnych oczach, zapełnionych głodem. Chwilę potem z jego ust wyszły kły. Spanikowałam i wyrwałam mu się. Zaczęłam biec jak najszybciej przed siebie. Co raz bardziej zagłębiałam się w buszu, czując jak Wampir mnie goni. Biła od niego nieprzenikniona rządza mordu. W końcu znalazłam jakąś starą ruinę. Wpadłam do środka i zaczęłam rozglądać się chaotycznie za miejscem kryjĂłwki.


-I tak mi nie uciekniesz – usłyszałam znad siebie jego głos. Jego pociągający, męski głos, wypełniający ciszę miejsca, w ktĂłrym się znajdowaliśmy. Szybko otrząsnęłam się z tego uczucia i wypadłam z drewnianego budynku. Zaczęłam biec przed siebie, wiedząc, że niedaleko jest stara, opuszczona fabryka. Chwilę potem już byłam w jej środku. Echo moich krokĂłw odbijało się od ścian wielkiego, metalowego budynku.


-Naprawdę myślałaś, że uda ci się przede mną uciec? – spytał zza moich plecĂłw i odwrĂłcił moje ciało w swoją stronę. Teraz widziałam jego całą twarz. To był James, chłopak z mojej szkoły, ktĂłrego od dawna mam na oku. Był nieziemsko przystojny, zawsze to wiedziałam, ale teraz był jak bĂłg. Cudowny, o urodzie, ktĂłra przewyższała nawet najpiękniejszych modeli naszych czasĂłw. Jego idealne rysy podkreślane były przez brązowe włosy sięgające lekko za uszy. Mimo, że miał teraz szkarłatne oczy, wiedziałam, że tak naprawdę ma je głęboko piwne. Czułam jak rzuca mnie na ziemię. Leżał na mnie szykując się do zatopienia swoich kłĂłw w mojej tętnicy szyjnej. Leżał na mnie i czułam jego ciepłe ciało na sobie. Miał je idealnie wymodelowane. Rozkoszowałam się jego oddechem na swojej szyi, widziałam jego głębokie oczy i zatapiałam się w ich pięknie. Widać było jego delikatne mięśnie na torsie, ktĂłre podkreślały jego długie, smukłe nogi. Pierwszy raz czułam takie pociąganie do mężczyzny, a zwłaszcza do niego. Od dawna obserwowałam jego nieskazitelną urodę zakrytą za twarzą wandala szkolnego, ale do tej pory nie odważyłam się do niego podejść.  Był dla mnie cudowny już od bardzo dawna. Brązowe włosy opadały mu na idealnie wyrysowaną twarz. Zawsze był naburmuszony, ale wiedziałam, że ma piękny uśmiech. Nie raz widziałam go, kiedy był w parku. Jego szkarłatne oczy były pełne głodu, ale nie na moją krew, lecz na mnie. Byłam przygotowana na bĂłl spowodowany ukłuciem, ale to nie nastąpiło. Chłopak przyglądał mi się, jakby bał się mi zrobić krzywdę. Nie ruszałam się. Nie chciałam się poruszać, bo tak widziałam wyraźnie jego piękną twarz. Spojrzałam prosto w jego oczy, ale on nie odwrĂłcił wzroku. Przestałam się go bać. Był cudowny, kiedy promienie księżyca oświetlały jego całe ciało leżące na mnie.


-Jak się nazywasz? – spytał w końcu swoim cudownym głosem.


-Naomi – odpowiedziałam pewnie. Echo naszych oddechĂłw odbijało się od ścian fabryki, wypełniając jej pustkę. Jego oczy zmieniły barwę. Przestały być szkarłatne, a nabrały głęboko piwnego odcienia. Czułam jak moje serce wali o klatkę piersiową od wewnątrz. Wiedziałam, że on o tym wie.


W końcu był Wampirem. Mimowolnie dotknęłam jego torsu. Wydawał się twardy, ale za razem delikatny. Widać było, że chłopak był tym gestem zaskoczony.


-Czy każdy Wampir jest tak piękny jak ty? – spytałam, nie zastanawiając się nad pytaniem.


-Większość, ale każdy z nas jest inny – odpowiedział bez żadnych emocji.


Jego głos był jak aksamit dotykający delikatnie uszu. Był cudowny. Nie mogłam sobie wyobrazić kogoś piękniejszego od niego. Tym razem to on spojrzał w moje oczy. Zaskoczona poczułam dotyk jego ust na moich wargach. Zamknęłam oczy, żeby delektować się smakiem jego pocałunku. Nadziałam się na jego kły, a on szybko odskoczył do tyłu. Czułam jak z mojego języka cieknie krew, ale nie odczuwałam bĂłlu. Kiedy spojrzałam na niego, znowu miał szkarłatne oczy, ale starał się je ukryć, odwracając się do mnie tyłem. Widać było, że jest głodny. Musiał dawno nie jeść. Podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego plecach. Mimo plotek o tym, że Wampiry są zimne, jego ciało było ciepłe. Chciał odskoczyć, ale odwrĂłciłam go w moją stronę. Strasznie ciężko oddychał, a z jego ciała zaczęła wypływać krew.


-Tak wygląda głĂłd? – spytałam go cicho, dotykając krwi, cieknącej z jego ciała, na ktĂłrym nie było żadnej rany. On tylko pokiwał twierdząco głową. Spojrzałam w jego oczy pełne bĂłlu. Całe jego ciało odczuwało bĂłl. Przechyliłam na bok szyję i spojrzałam na niego.


-Masz – powiedziałam, a on spojrzał na mnie zaskoczony. W jego wzroku była obawa, wielka obawa, że zrobi mi krzywdę. –Nie zrobisz, wiem to.


-Ale… - zaczął i kły mu wyskoczyły. Zanim zdążył je schować przystawiłam je do mojej szyi. Od razu wgryzł mi się delikatnie w skĂłrę. Zamiast bĂłlu poczułam rozkosz. Byliśmy teraz połączeni umysłami. Widziałam i poznawałam go całego, a on mnie. Łączyliśmy się nie tylko myślami, ale i duszami. Mimo utraty sił nie obawiałam się go. Delikatnie wysysał moją krew, nie sprawiając mi żadnego cierpienia. Czułam się bezpieczna w jego mocnych ramionach. Kiedy się oderwał, zaczęłam opadać na ziemię, ale zanim uderzyłam o podłogę, złapał mnie i delikatnie położył na sobie, kiedy siadał. Przez połączenie znałam teraz jego całego.


-Przepraszam – wyszeptał mi do ucha. Poczułam na sobie jego ciepły oddech i się uśmiechnęłam.


-Kocham cię – oznajmiłam cicho, czym go zaskoczyłam.


-Tylko dlatego, że tak na was działamy – odpowiedział smutno, a ja pokręciłam przecząco głową.


-Nie – powiedziałam, a on na mnie dziwnie spojrzał. –Zakochałam się w tobie już w szkole. Mimo, że zawsze stałeś z boku, pociągałeś mnie. Od dawna darzyłam Ciebie wielkim uczuciem. Nie zakochałam się w tobie dlatego, że tak na mnie działasz. Zakochałam się w twojej duszy, w Jamesie.


Powoli się podniosłam, żeby się do niego zbliżyć. Dotknęłam dłonią jego twarzy i spojrzałam w jego piękne oczy.


-Nie zakochałam się w Wampirze, tylko w Tobie – wyszeptałam cicho, a on wtulił mnie w swoje ciepłe ciało.


-I ja się w Tobie zakochałem – powiedział i po raz kolejny poczułam dotyk jego ciepłych ust na moich. Odwzajemniłam pocałunek, wtulając się jeszcze bardziej w niego i oplatając go rękami.




Opis: <p>Takie kr&oacute;ciutkie opowiadanko ;)</p>
Ocena: 0
Wizyt: 512
Dodał: Mkamdia
Data: 04-05-2011 21:14:01
Kto głosował: Brak danych
Brak komentarzy
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !