Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Morska Otchłań


Mia stała na molo wypatrując statku, na ktĂłrym płynął jej ojciec. Długie, hebanowe włosy dziewczyny rozwiewane były przez ciepły, pĂłłnocny wiatr. Od dawna jej marzeniem było wypłynięcie na szeroki bezkres morza, malującego się przed jej oczami. Nie wiedziała jak daleko sięgają jego horyzonty, ale była pewna jednego: gdzieś tam, w oddali żyli inni ludzie. Z całego serca chciała zobaczyć świat, zaczynający się na drugim brzegu. Zamknęła oczy i zaczęła wsłuchiwać się w melodię niesioną przez wiatr. Delikatne, ciepłe dźwięki przynoszone były z kolejnymi powiewami ciepłego powietrza, kierującymi się za plecy dziewczyny. Mia swobodnie wdychała zapach morza, prĂłbując odgadnąć co to za woń. W wietrze zawsze można było wyczuć pełno rĂłżnych zapachĂłw kwiatĂłw i roślin wodnych. Zawsze była ciekawa jak wyglądają źrĂłdła rĂłżnych woni wwiercających się w jej nozdrza. Kiedy otworzyła oczy, daleko na horyzoncie dostrzegła to na co czekała: statek. Czarny punkt powoli zbliżał się w jej stronę pchany przez wiatr. Gdy był blisko brzegu, dziewczyna odsunęła się od kei pozwalając okrętowi zacumować. Wielki, drewniany statek zatrzymał się tuż przy skarpie. Pierwszy wyszedł z niego James-wysoki, szesnastoletni brunet o głęboko piwnych oczach. Byli w tym samym wieku, ale to on zawsze wypływał z jej ojcem na morze.


-Siem – Mia przywitała chłopaka, ktĂłry zaczął wypakowywać beczki. –Jak się sprawiła moja przynęta?


-Perfekcyjnie – odparł James wyraźnie niezadowolony z tego faktu. Jego przynęty nigdy nie dawały wielkiego połowu, więc nie podobało mu się, że dziewczyna jest lepsza od chłopaka w czymś, w czym to on powinien był się popisać. We dwĂłjkę zawsze sobie dogadywali, ale w rzeczywistości byli nierozłączni. Od dzieciństwa się znali i trudno by było, gdyby tak nagle ich ktoś rozdzielił.


-Posejdon drogę wyznacza nam – dało się słyszeć ze statku głos taty dziewczyny.
-Neptun czeka wśrĂłd morza bram – odpowiedziała Mia i odwrĂłciła się w stronę ojca. Mężczyzna zszedł ze statku i podszedł do cĂłrki. Jak zwykle poza hasłem poprzybijali sobie swoją symboliczną „piątkę”. Od gĂłry, od dołu, od boku, żĂłłwik i odskok. Takie tradycyjne powitanie, ale mimo wszystko oznaczało ich wzajemną adorację. James jak zwykle przewrĂłcił oczami i zaczął dalej wytaszczać z pokładu beczki ze złowionymi rybami.


-Mia! – zawołał ojciec do dziewczyny, ktĂłra stała z boku, przyglądając się Jamesowi.


-Nom? – spytała Mia, odwracając się w stronę taty.


-PomĂłż Jamesowi, musi być wyczerpany podrĂłżą.


Pomaszerowała do swojego przyjaciela i wzięła kolejną beczkę. Był wyraźnie zaskoczony, ale nie upierał się, bo wiedział, że i tak nie da rady tak upartej osobie jak Mia. We trĂłjkę szybko uporali się z wyładunkiem i jak zwykle po połowie, ruszyli do domu Mii i jej ojca. Zjedli obiad przygotowany przez ciocię dziewczyny i James wrĂłcił do siebie.


 


-Wsiadaj – powiedział James następnego ranka, gdy mieli zamiar znowu wypłynąć na połĂłw. Mia była wyraźnie zaskoczona tym słowem. Nigdy do tej pory jej ojciec nie pozwalał jej płynąć, ze względu na to, że była dziewczyną. Bez zastanowienie wkitrała się na pokład i z uśmiechem spojrzała na ojca. Pogoda była idealna na połĂłw ryb. Słońce świeciło jasno na niebie i nie zapowiadało się na sztorm.  James razem z tatą Mii ruszyli statkiem. Odcumowali okręt i odepchnęli od brzegu. Dziewczyna jedynie wpatrywała się z zaskoczeniem w swojego przyjaciela. Znała go już od dawna, ale nigdy jeszcze nie widziała na jego twarzy tak szczerego uśmiechu. Kiedy wciągał kotwicę nie przejmował się jej ciężarem. Jego twarz była rozpromieniona, a oczy błyszczały się kiedy odczuwał jak mięśnie napinają się na jego ciele. Mia dopiero teraz uświadomiła sobie, jak bardzo James zmienił się od czasu, kiedy jej ojciec zabrał go na pierwszy połĂłw. Zaczął być bardziej otwarty i pełen życia w przeciwieństwie do czasĂłw, kiedy całe dnie bawili się w piaskownicy. Mimowolnie uśmiechnęła się do samej siebie i pomaszerowała na rufę, żeby przyglądać się oddalającemu się od nich brzegowi. Jak zahipnotyzowana patrzyła jak wyraźny kształt skarpy powoli rozmazuje się z każdą kolejną minutą. Niedługo potem przeniosła się na dziĂłb i spojrzała w taflę wody. Widziała w niej siebie samą, jakby patrzyła w lustro. James już nie mĂłgł oprzeć się pokusie. Pomaszerował w stronę Mii i stanął obok niej.


-I jak podrĂłż? – spytał.


-To coś niesamowitego – odpowiedziała dziewczyna z promiennym uśmiechem na twarzy.


-I teraz – szepnął do siebie samego ojciec Mii i mocno przekręcił ster tak, aby statek stanął prawie, że w pionie. Dziewczyna zaskoczona tak ostrym zakrętem, straciła rĂłwnowagę i wpadła prosto na Jamesa. Chłopak bezproblemowo złapał Mię i oboje przeszył ciepły dreszcz pod wpływem wzajemnego dotyku.


-No pocałuj ją – szeptał nadal do siebie samego ojciec dziewczyny, obserwując dwĂłjkę zakochanych. Pod wpływem impulsu i pożądania James i Mia odwrĂłcili się do siebie przodem i zetknęli swoje usta w pocałunku. Magię chwili przerwał jednak potężny grzmot dochodzący ze strony, w ktĂłrą płynęli. Niechętnie oderwali się od siebie nawzajem i spojrzeli na morze. Ciemne chmury zbliżały się w ich stronę, a delikatny do tej pory wiatr, wzmĂłgł się. Potężne podmuchy zimnego powietrza zwiastowały zbliżający się dużymi krokami sztorm.


-Jak zrobi się niebezpiecznie zejdź pod pokład – powiedział James i ruszył w stronę żagli. Błękitne do tej pory morze, przybrało granatowy, prawie czarny odcień, a białe chmury zmieniły barwę na szarą. James prĂłbował okiełznać maszty, a tata Mii-ster. Dobrze znali swoje zadania, ale przy tak silnym wietrze, nie były proste. Morze zaczęło tworzyć ogromne fale kiwające statkiem na lewo i na prawo.


Mia złapała się za krawędź okrętu i obserwowała wodę. Wielkie fale moczyły jej ubranie, gdy wpadały na pokład.  Ciepłe do tej pory powietrze zmniejszyło swoją temperaturę kilkakrotnie, zamieniając się w ostre podmuchy zimna. Teraz zamiast gorąca czuć było mrĂłz wdzierający się w organizm. Piorun uderzył w żagiel, ktĂłry od razu spłonął, zostawiając po sobie tylko proch. Następny złamał belkę podtrzymującą czarne pozostałości po białych „prześcieradłach”. Mia przerażona ruszyła w stronę zejścia pod pokład, ale ogromne drewno runęło, zagradzając jej drogę ucieczki. Kolejne uderzenie przecięło łańcuch kotwicy, ktĂłry owinął się wokĂłł nogi dziewczyny i pociągnął ją za burtę. PrĂłbowała się o coś złapać, ale ciężar kotwicy przewyższał jej siłę.


-Mia! – zawołał James, ktĂłry wyraźnie jej szukał i chwilę potem dało się słyszeć plusk. Zimny prąd przeszył ciało Mii. Wszystkie kończyny dziewczyny, zdrętwiały, gdy lodowata woda otoczyła jej ciało. PrĂłbowała nabrać powietrze przed zniknięciem pod taflą wody, ale na darmo. Ciężki metal ciągnął dziewczynę co raz głębiej w dĂłł. Powoli traciła oddech i czucie w ciele. Jej płuca wypełniły się zimną wodą. Powolutku oddalała się od świata żywych. Ostatnią rzeczą jaką zobaczyła, była twarz Jamesa, ktĂłry nurkował do morza. Ostatnim co poczuła był jego ciepły dotyk, gdy złapał jej nadgarstek, aby ją uratować. Niestety było już za pĂłźno. Jej krew zatrzymała swoje krążenie w krwiobiegu, a serce zabiło po raz ostatni. 




Opis: <p>Wiem, jestem nachalna z tymi moimi opowiadaniami, ale kocham pisać XD</p>
Ocena: 8
Wizyt: 629
Dodał: Mkamdia
Data: 19-05-2011 17:54:50
Kto głosował: Blue-chan (7), Lisia (7), ScarletDevil (9)
ScarletDevil | 2011-05-26 20:05:04
Podoba mi się, powiem szczerze że nawet mnie zaczęło wciągać. Fajnie wprowadzasz w atmosferę historii.
Blue-chan | 2011-05-26 20:05:13
Hej, całkiem niezłe
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !