Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Nie wymysliłem


Hej jestem Aleksander, ale wole jak ludzie mĂłwią, Alex. Wyglądam dość normalnie jestem niski nie zbyt szczupły, mam długie blond włosy z grzywką zaczesaną na lewe oko. Mam błękitne oczy i noszę okulary. Moje życie było pasmem nie ustających porażek miałem słabe oceny, praktycznie nie miałem znajomych a całe dnie spędzałem w domu. Do tego dochodziły ,,ataki”… atakami nazwałem dolegliwość do ktĂłrej nikomu się nie przyznałem. Moje schorzenie wędrowało za mną przez całe życie a objawiało się zawrotami oraz bĂłlem głowy wszystko wydawało się strasznie wolne a do tego dochodziły głosy oraz obrazy. Nigdy nie wiedziałem co to znaczy więc bałem się przyznać bałem się że zamkną mnie do domu wariatĂłw. Wszystko się zmieniło gdy do mojego życia wkroczyła pewna dziewczyna imieniem Diana… Od niej się wszystko zaczęło mĂłj świat się zmienił zrozumiałem, że potęga człowieka nie jest zależna od jego siły fizycznej ale od jego duszy. To ona sprawiła, iż teraz jestem obrońca ludzkości i nie długo mam stoczyć walkę ostateczną trwająca już ponad tysiąc lat o wolność ludzkości. Spisuje swoją historię ponieważ nie wiem jak się ta bitwa skończy wiem za to, że nie zależnie od wyniku ta opowieść uświadomi ludziom, ze dobro nigdy nie umiera. Moja opowieść zaczyna się pewnego styczniowego dnia. Był piątek trzynastego Stycznia, na początku drugiego semestru do szkoły doszła nowa dziewczyna blond włosa piękność z niebieskimi oczami miała w sobie coś, co przyciągało każdego a zwłaszcza mnie rĂłżniła się od wszystkich dziewczyn z mojej szkoły nie lubiła chodzić na imprezy nie słuchała plastikowej muzyki wolała starego dobrego rocka od szpilek wolała trampki zafascynowała mnie aczkolwiek wiedziałem, że i tak nie mam u niej szans więc kiedy koło mnie przechodziła odwracałem bądź spuszczałem wzrok. Dni mijały mi szybko Jedenastego lutego były moje urodziny kończyłem siedemnastkę. Właśnie wchodziłem do szkoły prosto do szawki zobaczyłem, że ona ma szawkę tuż koło mnie podszedłem ze słuchawkami na uszach wsłuchując się w błogie dźwięki gitary nie spodziewając się niczego otworzyłem, szawkę ściągnąłem kurtkę i czapkę wrzuciłem je do środka, kiedy chciałem już ją zamknąć owa nieznajoma wpadła na mnie polecieliśmy na ziemie spojrzałem jej w oczy na dosłownie kilka sekund ona jak poparzona odskoczyła zaczerwieniła się i wzięła plecak jakby nigdy nic nie mogłem pojąć, co się właśnie zdarzyło, usłyszałem dzwonek wziąłem torbę i poleciałem na lekcje. Przez cały dzień po głowie chodziła mi myśl o jej oczach i o tym, co się tak na prawdę stało. Tak minęła mi szkoła i zaczął się weekend. Gdy przyszedłem do domu włączyłem komputer i przegrałem kilka dobrych godzin. Byłą 21 kiedy postanowiłem się przejść z powodu bĂłlu głowy (narastającego od jakiegoś czasu) poszedłem jak zwykle do sklepu przez park w ktĂłrym spotkałem ,,jąâ€ siedziała na ławce jakby na coś czekała kiedy koło niej przechodziłem spuściła wzrok poszedłem dalej, po chwili byłem w sklepie kupiłem sobie rutynowo sześciopak pepsi w puszce i poszedłem do parku usiadłem na ławce na ktĂłrej wcześniej siedziała ona otworzyłem pepsi i zacząłem pić rozmyślając nad tym co ukrywa zobaczyłem ją stojącą przy drzewie gadającą z jakimś facetem wyglądał na 20 lat miał kaptur na głowie lecz stali na tyle Blisko latarni bym mĂłgł zobaczyć zarys czegoś na kształt dużych spiczastych uszu zarysowujący się na kapturze wyglądali jak by się dobrze znali nagle on wyciągnął nĂłżâ€Ś strach mnie sparaliżował nie miałem pojęcia, co robić czekałem, co on zrobi nożem wycelował w nią. Bałem się i to bardzo, ale adrenalina uderzyła do głowy udało mi się przezwyciężyć strach i krzyknąć, aby ją zostawił on szybko spojrzał na mnie. Licząc się z tym, że mogę umrzeć postanowiłem zaryzykować może ona będzie mi wdzięczna i dowiem się, dlaczego zachowywała się tak dziwnie. Biegłem do niej ile sił w nogach on uciekł zapytałem się czy nic jej nie jest ona odpowiedziała ku mojemu zaskoczeniu bardzo chłodno abym zostawił ją w spokoju i że mam się nie mieszać ze łzami w oczach uciekła. Nie wiedziałem, co robić wziąłem pepsi i poszedłem do domu zastanawiałem się, kim jest ten gość i kim ona jest, czemu z wszystkimi rozmawia normalnie a mnie unika. Gdy wrĂłciłem od razu poszedłem do swojego pokoju gdzie głowa zaczęła boleć mnie tak bardzo ze upadłem na podłogę po chwili wbiegli rodzice a ja krzyczałem z bĂłlu wezwali pogotowie straciłem przytomność. Śniła mi się ta dziewczyna mĂłwiła coś do mnie a ja jej nie słyszałem biegłem w jej stronę a ona ciągle się oddalała obudziłem się w szpitalu. Widziałem wszystko jak przez mgłę zobaczyłem rodzicĂłw siedzących nad łĂłżkiem i znowu ciemność, gdy się obudziłem nikogo nie było w szpitalu… prawie nikogo był tu ten mężczyzna z nożem wycelowanym we mnie stojąc nad mym łĂłżkiem po chwili bĂłl… wbił mi nĂłż w pierś obudziłem się z krzykiem i wszystko było normalnie ja w szpitalu, rodzice obok zaczęli się cieszyć i wzywać lekarza, kiedy przyszedł zapytałem się, co mi jest okazało się, że byłem w śpiączce przez 4 tygodnie i że jutro są moje urodziny rokowania były dobre, więc zostałem do rana w szpitalu i mnie wypuścili dowiedziałem się, że przyszła do mnie ,,koleżanka” kiedy spałem opisali mi ją jako blondynkę z błękitnymi głębokimi oczami nie mogłem pojąć dlaczego ona się tak zachowuje


Był jedenasty godzina Ăłsma rano lekcje zaczynały mi się o dwunastej rodzice nie chcieli mnie puścić, ale powiedziałem, że muszę iść i że jest to dla mnie bardzo ważne. Gdy wszedłem do szkoły wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli jak się zapytałem znajomych, co się stało oni nie chcieli mi powiedzieć nagle na szyje rzuciła mi się… zgadnijcie… ona jak się okazało ma na imię Diana zdziwiło mnie jej zachowanie, ale to było miłe pierwszy raz od dawna poczułem ciepło. Zapytała się mnie czy spotkamy się w parku, zgodziłem się bez namysłu byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie miałem pojęcia, dlaczego po prostu czułem ciepło. Gry wrĂłciłem do domu miałem jeszcze 3 godziny do spotkania z Dianą szybka kąpiel i planowanie rozmowy. Na miejscu byłem pierwszy, więc z znowu zaczęło się planowanie rozmowy. Nadchodzi ona piękna jak zawsze było już dość ciemno padał śnieg a ona szła w moim kierunku… taka inna od wszystkich dziewczyn byłą muzą była pięknem samym w sobie. Kiedy była koło mnie oczywiście nie miałem pojęcia, co powiedzieć uśmiechałem się wcześniej tak na mnie nie działała, było mi głupio usiadła koło mnie? Zapytałem, o co chodziło temu facetowi dowiedziałem się tylko, że to tajemnica i że nie długo się dowiem. Siedzieliśmy ja patrzyłem na nią a ona przed siebie tak minęła nam godzina nagle poczułem lekkie ukucie i wielką senność straciłem przytomność. Obudziłem się w pokoju czysto białym po chwili weszła do niego Diana, ale coś się zmieniło jej uszy stały się większe i szpiczaste miała na sobie diadem i piękną zieloną suknię nie miałem pojęcia, co mi wstrzyknęli, ale już chciałem się obudzić. Po chwili weszło dwĂłch mężczyzn ukłonili się przed nią jeden z nich to facet z tamtej nocki złapali mnie i prĂłbowali wyprowadzić krzyczałem i szarpałem się pytałem Diany, co się dzieje i dostałem sierpa w brzuch za brak szacunku do Księżniczki do tego z wyższej rasy. Nie wiedziałem, o co im chodzi, ale nie długo miałem się dowiedzieć. Zabrali mnie z tego pomieszczenia. Po wyjściu ujrzałem wielki piękny zamek a w koło otaczał go las. Pomyślałem, że to jakieś wariactwo.


- Gdzie ja kurwa jestem gadajcie – wykrzyczałem


- Czyżbyś nic nie pamiętał Atanvardo? – Powiedział Urian, bo tak nazywał się mężczyzna z nocy w parku drugi nazywał się bodajże Lethias


-, O czym ty mĂłwisz człowieku mam na imię Alex


- tak myślałem huh w nowym ciele nie odkryłeś jeszcze swych wspomnień.


- nie gościu chyba nie rozumiesz JESTEM ALEX żaden Atanvardo


- Nie drzyj się tak to nie wypada obrońcy ludzkości
- nie, nie, nie mĂłwię ostatni raz nie jestem żadnym obrońca ludzkości jestem zwykłym 17 letni chłopakiem zamkniętym w sobie bez znajomych ani dziewczyny, więc wybaczcie, ale chce się już obudzić i powrĂłcić do swojego beznadziejnego życia.


- Miewasz zawroty głowy prawda nie raz wręcz bĂłl rozrywa ci mĂłzg czyż nie?? Widzisz rzeczy, ktĂłre się nie dzieją i śnisz o rzeczach, ktĂłre były bardzo dawno prawda?


-, co ci do tego??


- no dobrze – szybko powiedziała Diana i dodała – Jeszcze sam do nas przyjdzie odesłać go
KrĂłtkie ukucie i budzę się na ławce w parku. ,,Spałem” zaledwie dwie minuty, ale Diany nie było już koło mnie.
WrĂłciłem do domu zszokowany wciąż uważając, że to był sen. Nazajutrz miałem szkołę więc odrobiłem zadania i słuchałem muzyki. Co chwilę wchodził albo ojciec albo matka prĂłbowali zacząć rozmowę, bo od pobytu w szpitalu oddaliliśmy się od siebie.  Nie chciałem ich martwić, więc chodź, co innego chodziło mi po głowie starałem się tego nie okazywać. Spać poszedłem koło 23.00 bo miałem pisać prĂłbne testy z ,,Angola” lubiłem ten język więc chciałem dać z siebie wszystko. Gdy zasnąłem miałem jedną z moich wizji widziałem najpierw byłem na łucznikiem na wielkim polu bitwy z przodu zauważyłem husarzy. Wyglądało jak wielka Bitwa pod Grunwaldem, ale oprĂłcz ludzi w naszych szeregach widziałem elfĂłw łucznikĂłw byli podobni do tych gości ze snu w parku, ale oni nie strzelali w wojska tylko czarne niby psy niby, ponieważ były to duże czarne niczym smoła stworzenia poruszające się na czterech łapach z wielkimi zakrzywionymi szponami i ostrymi kłami oczy psĂłw były jak pochodnie, bowiem płonął w nich ogień. Gdy skoczył na mnie jeden z tych stworĂłw wystrzeliłem pocisk i wraz z śmiercią stworzenia przeniosłem się w okolice Wałbrzycha wiek przed moimi narodzinami wokĂłł mnie było kilku krasnoludĂłw i elfĂłw jeden z nich mnie uratował przed jednym z tych psĂłw z poprzedniej wizji a ja odpowiedziałem dzięki Urian to było takie przerażające a za razem fascynujące tym razem było ich więcej i były też inne stworzenia jedne przypominały zmutowane goryle wielkie tak jak tamte całe czarne z jedynie oczami płonącymi niczym pochodnie było coś na kształt wielkich szczurĂłw wydawać by się mogło, że jakaś magiczna siła zmutowała nasze zwierzęta. Tym razem posługiwałem się wielkim mieczem niczym bohaterzy moich ulubionych anime. Walczyłem ze stworzeniami, lecz czułem, że to tylko wspomnienia nie miałem nad nimi kontroli, po chwili wszystkie potwory uciekły a z jakiegoś zaułka wynurzył się mężczyzna w szacie czarnej jak samo piekło pokrytymi tylko połyskującymi ognistymi runami. Włosy jego płonęły a oczy wielkie i czarne niczym u lalki gapiły się na nas zdążyłem mrugnąć, gdy on był już koło mych towarzyszy zabił wielu jednym sposobem wyciągnął ich dusze a oni w wkrĂłtce mieli się przemienić w istoty niczym te potwory. Byłem najsilniejszy wśrĂłd mych kompanĂłw, ale czułem płynącą od niego potęgę… potęgę zmieszaną z pochłaniającą żądza śmierci i destrukcji. Stoczyliśmy długi i zacięty pojedynek i czułem, że to się powtarza. W końcu wybił mi miecz a rękę włożył w serce, po czym je wyrwał. Padłem w kałuży krwi i się obudziłem nie mogąc krzyczeć prĂłbują wydobyć z siebie tchnienie i na reszcie się udało z znowu oddychałem a raczej dyszałem. Poszedłem do toalety przemyć twarz i się uspokoić. W lustrze dostrzegłem postać mężczyzny o długich blond włosach i niebieskich oczach miał na sobie dostojną błękitną szatę, lecz gdy się odwrĂłciłem nikogo nie było resztę nocy przespałem w spokoju obudziłem się o godzinie szĂłstej trzydzieści więc mogłem spokojnie się umyć i zjeść śniadanie. Przed szkołą poszukałem w Internecie informacji o wydarzeniach, ktĂłre widziałem we śnie. Nie znalazłem nic konkretnego tylko strony fantastĂłw. Pierwszego miałem polaka jak zwykle roztrzepany nie zrobiłem zadania domowego, to właśnie przez jedynki z zadań miałem obniżoną średnią. Patrzyłem się przez okno było dość ciepło szła wiosna było widać jeszcze resztki śniegu. Gapiłem się tak przez wszystkie lekcje a na ostatniej, czyli biologii zauważyłem elfy w garniturach stali pod oknem szkoły w wielkiej limuzynie, ale mieli jedną szybę opuszczoną. Pomyślałem od razu, że ataki się nasilają i że mi się tylko przewidziało. Dzwonek był niczym błogosławieństwo wreszcie mogłem zobaczyć o co chodzi ubrałem i pobiegłem zobaczyć, o co chodzi. Wyszedłem za szkołę i wyjrzałem za rĂłg limuzyna dalej stała, czekałem na bieg zdarzeń. Nagle z od tyłu podszedł do mnie Urian upadłem na ziemię nie mogłem krzyczeć byłem przerażony dlatego, że albo on istniał naprawdę albo mam schizofrenie. Podał mi rękę rzucił suchym.
-wstawaj!


Wstałem a w tedy on kazał mi pĂłjść ze sobą do samochodu twierdząc, że grozi mi niebezpieczeństwo.


W limuzynie siedziała Diana a na jej widok dostałem wizji, przed oczami latały mi obrazki cierpienia i zła ale widziałem też ją walczącą z mężczyzną nie powiedziałem im o tym.


Jechaliśmy krĂłtko, dojechaliśmy do nie wielkiego domku jedno rodzinnego


Dom wyglądał normalnie z wierzchu jak i w środku.


Po przyjeździe ciągle z sercem szybko bijącym z histerią w oczach poszedłem za nimi do salonu od razu usiedliśmy do stolika na ścianie wisiała duża plazma dom jak dom nic nie zwykłego nie było Urian i Daria usiedli i naprzeciwko mnie urian po chwili wyciągnął czarną szkatułkę w niej znajdował się sygnet z wyrytym ogniem pośrodku a wokĂłł niego 4 łezki i dodał


- Jesteś kolejną reinkarnacją a zarazem potomkiem wielkiego wojownika walczącego ze zła mocą zwaną cieniem każdy z twoich poprzednikĂłw poległ ratując świat na kolejne lata teraz twoja kolej nie długo nadejdzie czas prĂłby do tego czasu musisz wybrać broń, jaką będziesz się posługiwał oraz styl wal… - nie zdążył do kończyć, kiedy wybuchłem


- Czekaj, że co?? Mam czy ktokolwiek mnie pytał czy chce być jakimś super bohaterem??


- To nie zależy od ciebie zrozum, jeżeli się poddasz świat czeka zagłada.


- To jest chore zawsze chciałem być jak bohater z filmĂłw, ale to nie dla mnie to


to za duża odpowiedzialność nie dam rady znajdźcie sobie jakiegoś innego lamusa, ktĂłry się poświęci.


-Huh co za debil- powiedział i otarł ręką czoło po chwili dodał


- Zrozum to nie jest jakaś kreskĂłwka czy gra to jest życie… Czas leci a nie długo ziemia zostanie zniszczona przez zło o imieniu Roy…


- Roy ? dziwne imię a dlaczego tak bardzo chce zniszczyć ziemie ? – Urian podszedł do okna i krzyknął


- Ukryjcie energie chłopaka, w pobliżu są zwiadowcy !.


W tedy mnie złapali za ręce czułem się dziwnie wyglądało to trochę jakby to powiedzieć… Homoseksualnie ale też widziałem jakąś niebieską aurę wokĂłł nas


-To się zaczyna robić coraz bardziej dziwne… ale jeśli się dłużej zastanowić to życie towarzyskie mam w sumie zerowe nikt nie zauważy jak mnie nie będzie, no i nie będę chodził do szkoły… A dacie mi jakąś broń czy coś? – dodałem i nie mogłem się doczekać odpowiedzi


- A co nagle ci się zachciało zgrywać bohatera?


- Jak mam umrzeć to chyba wole umrzeć w walce


-Na razie musimy się stąd wynosić – złapał mnie z rękaw i kazał kucnąć tak przeszliśmy do auta postawionego na tyle domu po kilku kilometrach jazdy udało nam się zgubić ogon. Jechaliśmy w milczeniu aż zapytałem


- Jak nas znaleźli??  - nikt się zbytnio nie przejął że coś powiedziałem ale po chwili Diana powiedziała.


- Czego chciałeś?? Tajnej bazy wojskowej? Jesteśmy istotami o ktĂłrych lepiej żeby ludzie nie wiedzieli nie mogliśmy postawić bariery bo to zbyt pracochłonne a ty emitujesz taką ilość mocy, że i tak by ją wyczuli… Przyszli po ciebie


- Czemu uciekamy a nie rozwalicie ich?? Sam mĂłwiłeś że to tylko zwiadowcy


- Są to zwiadowcy to prawda ale nie tacy normalni to elita. Zwiadowcy Czarnego Uroku , to byli nasi sojusznicy około 300 lat temu zwrĂłcili się przeciwko nam zaślepieni obietnicami Morhala – powiedział Urian po czym zmarszczył brwi dając mi do zrozumienia iż na razie koniec pytań.


– Diana już nie wyglądała jak zbuntowana nastolatka ale raczej jak złotowłosa księżniczka przyglądałem się jej na prawdę długo kiedy zobaczyłem że na mnie spojrzała szybko odwrĂłciłem wzrok kątem oka dostrzegłem że ona się tylko uśmiechnęła i poprawiła włosy.


- Dotarliśmy – Powiedział Urian.


- Czekaj to mĂłj dom? Co my tutaj robimy? – zapytałem ożywionym głosem


- Od dzisiaj jesteś studentem tajnej szkoły dla geniuszy – powiedziała Diana a Urian dorzucił


- Przyszliśmy wręczyć kwitek twoim rodzicom a ty się spakujesz, ponieważ trochę u nas pobędziesz


- raczej nie mam wyboru co ? – westchnąłem i zaprosiłem ich do siebie.


Kiedy ja byłem u gĂłry i się pakowałem oni omawiali ,,szkołę” z moimi rodzicami byłem przestraszony ale przede wszystkim podekscytowany ciągle mnie zastanawiało dlaczego ten cały Lethias nic nie mĂłwi. Siedziałem chwile na łĂłżku i myślałem jak tam będzie byłem coraz bardziej podniecony nie wiedziałem w końcu czy jeszcze zobaczę rodzicĂłw albo  czy jeszcze wrĂłcę do domu rozglądałem się po pokoju miałem duży pokĂłj z zielonymi ścianami na ktĂłrych było pełno plakatĂłw miałem dwie pułki z lewej strony od wejścia ktĂłre były zapełnione książkami naprzeciwko wejścia było okno a na parapecie dwa drzewka bonzai na ktĂłrych punkcie szalałem obok parapetu przy ścianie było biurko z komputerem na przeciwnej stronie pokoju była perkusja oraz dwie gitary akustyczna i elektryczna na ktĂłrych nie lubiłem grać chyba tylko perkusja mnie pochłonęła z prawej strony przy ścianie od wejścia miałem łĂłżko. PokĂłj jak PokĂłj ale miałem związane z nim wiele wspomnień. Zszedłem na dĂłł pożegnać się z rodzicami. Rodzice byli pracoholikami często nie było ich w domu ale wiedziałem że robili to dla mnie. Tata był kucharzem miał wielką restaurację i sieć mniejszych jak szef kuchni oraz właściciel restauracji miał wiele pracy. Mama była informatykiem więc często wyjeżdżała a jak nie to siedziała w piwnicy. Miała tam cały sprzęt między innymi wielkie komputery kilka monitorĂłw siedziała w tej piwnicy kilkanaście godzin w ciemnościach, jak się wsłuchało stojąc obok drzwi do piwnicy można było usłyszeć błyskawiczne stukanie w klawiaturę. Przez prace rodzicĂłw rzadko się spotykaliśmy na wspĂłlnym obiedzie nie mĂłwiąc o wyjazdach, ale dzięki temu nauczyłem się gotować i używać komputer na ponad przeciętnym poziomie stałem się dość samodzielnym chłopakiem ale byłem też zamknięty w sobie i strasznie tchĂłrzliwy. W tedy widziałem wielką dumę a zarazem smutek w oczach rodzicĂłw. Urian z księżniczka wstali Urian uściskał dłoń mojego ojca ja podszedłem do mamy uściskałem ją ona mnie wycałowała jakbym jechał już na zawsze ojciec też się rozkleił i mnie wyściskał. Gdy już byliśmy w aucie Urian kazał kierowcy jechać do zamku o dziwo odjechaliśmy z kilometr od mojego domu wszystko za oknem się zlało w całość okno a auto znikło po chwili staliśmy obok budynku w ktĂłrym pierwszy raz spotkałem Uriana oraz wielki zamek do ktĂłrego prowadziła szeroka droga z kamienia. Staliśmy na nie wielkiej pochyłości i dopiero teraz zorientowałem się, że zamek stoi na wzniesieniu dumny i otoczony wysokimi murami a poniżej w dolinie była duża i bogata wioska domy były z kamienia i drewna na środku umieszczony był duży rynek na ktĂłrego środku stała fontanna w dali było widać lasy i gĂłry widok zapierał dech w piersiach i wątpię czy kiedykolwiek go zapomnę. Zieleń i spokĂłj tak dawno zapomniane ludzie byli dla siebie życzliwi i pomocni chyba spodobało mi się to nie pamiętam żeby ludzie na ziemi się tak zachowywali jakakolwiek oznaka wrażliwości jest uznawana za słabość to nas ciągnie w przepaść nienawiści


 


 


 




Opis: <p>Opowiadanie dość starę niedokończone proszę przeczytanie i ocenienie a także o powiedzenie czy warto kontynuować.</p>
Ocena: 0
Wizyt: 1288
Dodał: narutos11
Data: 14-06-2012 22:34:22
Kto głosował: Brak danych
Brak komentarzy
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !