Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Przepowiednia

   Pierwszy dzień roku 525. Wszyscy mieszkańcy wioski znajdowali się w jej centrum, przed dużym namiotem. Z  jego środka usłyszeć można było rozmowy kapłanĂłw.


- Powinniśmy już zaczynać, zbliża się południe-pośpieszał jeden z kapłanĂłw znajdujących się w namiocie.


- Jeszcze chwila, Frongat musi się przygotować. Nie powinniśmy go pośpieszać...


Na zewnątrz rozległy się oklaski.


- A co jeśli stracimy okazję? Będziemy musieli czekać kolejny rok!-upierał się wciąż kapłan.


-Spokojnie Gratier, nie robię tego pierwszy raz, w przeciwieństwie do ciebie-odparł, uśmiechając się, wchodzący do namiotu Frongat. Był to wysoki mężczyzna o długich, siwych włosach i lekkim zaroście. Wydawał się być starym i słabym człowiekiem, lecz w rzeczywistości był on silny i wciąż pełen życia. Był ubrany,  tak samo jak pozostałych sześciu kapłanĂłw, w granatowy płaszcz sięgający aż do stĂłp. Na tylnej części płaszczu znajdował się znak religi mieszkańcĂłw: czarne, przenikliwe oczy otoczone płomieniami. Gdy wszedł do środka i zamknął wejście, spoważniał i rzekł:


–Niech rozpocznie się rytuał!


Wszyscy umilkli. Kapłani zgasili pochodnie a pomieszczenie pokryte zostało płaszczem ciemności. Po chwili Frongat podszedł do kamiennego stołu, na ktĂłrym wyryty był taki sam symbol jaki kapłani nosili na szatach,  i zapalił małą świeczkę. W blasku ognia widać było skupienie na jego twarzy oraz ekscytację w jego oczach. Na stole leżała stara księga. Otworzył ją, lecz nawet do niej nie zajżał, gdyż znał formułę na pamięć. Poczekał aż wszyscy kapłani zajmą pozycje po czym rozpoczął rytuał.


- Sane tur marigus div.


Po tym zdaniu przerwał. Kapłani, stojący wokĂłł stołu, wyjęli małe worki, wypełnione pyłem wulkanicznym i rozsypali je tworząc krąg. Mistrz ceremonii wyjął z rękawa fiolkę wypełnioną zieloną substancją, a następnie wylał ją na pył. W jednej chwili krąg stanął w zielonych płomieniach. Kapłani odsunęli się nieco, a Frongat kontynuował:


-Ukaż się potężna Wyrocznio Boża!


Po wymĂłwieniu tych słĂłw Frongat zaczął śpiewać pieśń w starożytnym języku plemienia, a po chwili dołączyli się też pozostali kapłani. Śpiewy  trwały kilka godzin. Na zakończenie znowu padły słowa Sane tur marigus div.


Przez moment w namiocie, jak i wokĂłł niego panowała całkowita cisza. Ziemia zaczęła drżeć, dym z zielonych płomieni zebrał się nad kamiennym stołem. W namiocie zaczął roznosić się zapach siarki. Kapłani odetchneli z ulgą. Przywołanie się powiodło.                                                      


Z dymu wyszła kobieta ubrana w długą, czerwoną suknię ktĂłra przylegała do ciała, ukazując jej cudowną figurę. Miała długie czerwone włosy opadające na nią niczym języki ognia. Jej twarz była ledwie widoczna, przez włosy zakrywające ją. Jedyne co można było dostrzec to czarne oczy, przeszywające kapłanĂłw na wylot.  Jej ciało parowało.


 Frongat podszedł do niej i upadł na kolana. Pozostali kapłani uczynili to samo.


- Możecie wstać - odparła aksamitnym głosem kobieta. Kapłani podnieśli się, lecz tylko Frongat miał odwagę by patrzeć na oblicze bogini. –Ten rok będzie dla was czasem prĂłby. W wiosce pojawi się osoba, ktĂłra zagrozi wam wszystkim. Będzie to mężczyzna, wyrĂłżniający się spośrĂłd swych rĂłwieśnikĂłw wyglądem. Jednak narodzi się też człowiek, ktĂłry będzie w stanie uratować was przed katastrofą. On także będzie rĂłżnił się od mieszkańcĂłw wioski. Waszym zadaniem jest wybrać, ktĂłrego z nich powinniście zatrzymać a ktĂłrego wydalić z wioski.


- Dlaczego nie powiesz nam dokładnie, o kogo chodzi? – odezwał się nieśmiało Gratier, najmłodszy z kapłanĂłw – Podaj nam imiona ich matek lub osĂłb ktĂłre sprowadzą ich tutaj.


- Zamknij się żĂłłtodziobie – warknął Frongat – Nasza moc jest zbyt niska by Smocza KrĂłlowa mogła zobaczyć tak dokładną przyszłość.


- To prawda – odezwała się znowu piękna bogini – To wszysto co mogłam ujrzeć. Reszta zależy od was. Zważając na wasz aktualny poziom mocy, nasze najbliższe spotkanie odbędzie się za pięć lat. Do tego czasu musicie poradzić sobie z nadchodzącymi problemami. Żegnajcie.


To powiedziawszy Smocza KrĂłlowa ponownie znalazła się w chmurze dymu po czym zniknęła.


Wszyscy kapłani upadli znowu na kolana i zawołali:


-Sane tur marigus div!


Pierwszy wstał Frongat i wyszedł z namiotu. Inni kapłani podążyli za jego przykładem. Ostatni wyszedł Gratier. W namiocie nie można było dostrzec jego pięknych błękitnych oczu i długich złocistych lokĂłw. Po budowie ciała stwierdzić można, że nie jest to człowiek przywykły do ciężkiej pracy. Cerę miał bladą, ręce chude, a dłonie piękniejsze, niż nie jedna arystokratka z nadmorskich miast. Od nieustannych modlitw i śpiewĂłw w pełnym skupieniu był zupełnie wyczerpany. Jego twarz pokryta była potem. Ułożył się na trawie przed namiotem i zaczął rozmyślać nad tym co przed chwilą się wydarzyło. Nie rozumiał co oznaczała przepowiednia bogini, ani tego co powiedział do niego Frongat. Wszystko to było dla niego zagadką, ktĂłrą zamierzał rozwiązać. Ale to może poczekać. Pogoda była tak przyjemna, że młody kapłan wolał kąpać się w blasku słonecznych płomieni niż podejmować jakikolwiek wysiłek.


 W międzyczasie na placu przed namiotem mieszkańcy wioski wsłuchiwali się w to co przekazywał im Frongat na temat przepowiedni. Okazało się, że w tym roku dwie kobiety urodzą dziecko.


-Wszystko się zgadza!- krzyknął jeden z mieszkańcĂłw – Jedno z nich będzie naszym zbawcą, a drugie musi zginąć.


- Ale bogini nie powiedziała, że oni muszą narodzić się tutaj - wtrącił kolejny - Przecież mogą to być wędrowcy. Często do nas zaglądają.


-Spokojnie – odezwał się Frongat – Narazie nic jeszcze nie wiadomo. Gdy dzieci się urodzą, wtedy zastanowimy się co robić. Teraz powiedzcie mi kim są przyszłe matki?


- Jest to Mira, moja żona oraz Goriwa Drotti, żona naszego kowala – Odparł wĂłdz wioski, wyłaniając się z tłumu – Oczywiście wiesz, że nie pozwolę wam skrzywdzić mojego przyszłego dziecka, prawda?


- Do dziś zastanawiam się jak to się stało, że jesteś naszym wodzem, Rozer. Masz za nic przepowiednie bogini, choć wiele z nich spełniło się na twoich oczach. Ale to jest teraz nie ważne, ktĂłra z nich urodzi pierwsza?


- Moja żona urodzi w przeciągu czterdzistu dni.


- Dobrze więc, do tego czasu przyglądajcie się uważnie podrĂłżnikom, odwiedzającym naszą wioskę. Narazie to wszysko, muszę odpocząć i przemysleć kilka spraw.


Po wszystkim mieszkańcy wrĂłcili do swoich domĂłw, rozmawiając o tym co dziś zaszło. Frongat, wycieńczony rytuałem, uczynił tak samo. Po drodze spotkał swoją rodzinę i razem udali się do domu, by zjeść kolację.


Szła z nim jego cĂłrka Samill. Kobieta dronej postury, o krĂłtkich brązowych włosach. Twarz miała przyjemną: mały nos, duże, niebieskie oczy i wieczne rumieńce na policzkach.


Obok niej szedł Rangor, jej mąż. Był on potężnym człowiekiem. Ręce miał umięśnione od ciężkiej pracy na polu. Jego twarz pokryta była zmarszczkami, przez co wydawał się o być wiele starszym niż w rzeczywistości.


Przed nimi szedł mały, pięcioletni Brodok, wnuk Frongata.


Wszyscy mijający ich ludzie kłaniali się im. Widać było, że rodzina jest szanowana w okolicy.


  Gdy znaleźli się już na podwĂłrzu swojego domu Samill zatrzymała Frongata a reszcie nakazała przygotować stĂłł na posiłek i zająć się domowymi obowiązkami. Kapłan, widząc na twarzy swojej cĂłrki niepokĂłj, dostosował się do jej proźby choć był bardzo zmęczony.


- Co się stało? – zapytał troskliwie.


-Musimy porozmawiać o przepowiedni, ojcze – odparła Samill. Na jej twarzy malował się coraz większy strach – W wiosce są conajmniej trzy kobiety w ciąży.


- Nie mĂłw mi, że...


-Tak, jestem w ciąży.



Opis: <p>Jest to pierwszy rozdział książki kt&oacute;rą staram się napisać :D Wstawiam ją tu gdyż chciałbym poznać wasze opinie na jej temat. Czy jest jakikolwiek sens w tym bym dalej pisać czy do niczego się to nie nadaje.</p> <p>Jeśli występują jakieś błedy proszę o podanie ich, dziękuję.</p>
Ocena: 0
Wizyt: 1643
Dodał: vampy8
Data: 05-07-2012 10:55:30
Kto głosował: Brak danych
-Hellsing- | 2012-08-27 22:08:41
Wszystko fajnie. Mam wrażenie że to ani nie zniechęca ani nie zachęca do dalszego ogladania, nastepny odcinek powinien byc bardziej rozwiniety i najlepiej już z nowymi bohaterami tymi głównymi bo osobiście niekreci mnie rozwijanie tematu kiedy w końcu ktoś urodzi ; d , fajnie się czyta przydała by się do tego jakaś kreska i to też zmieniło by zupełnie obraz tej pracy kontynuuj to, myśle ze fajne a mocny w ocenach tez nie jestem ;d
Steno | 2012-07-22 10:07:20
a mnie się podoba ;D
Shana89 | 2012-07-20 11:07:30
Cóż mogę powiedzieć, fabuła ciekawa jednak nie przyciągnęła by mnie na dłużej, no chyba że masz pomysł jak zachęcić do czytania. To znaczy orginalne przygody jak i postacie. które nie da się z nikim porównać, czyli całkowicie Twoje.
W wychwytywaniu błędów nigdy nie byłam dobra, sama mam z nimi masę problemów w swoich opowiadaniach, więc ten temat zostawię.
Prośba na przyszłość jeśli umieszczasz w opowiadaniach, które publikujesz jakieś nieznane słowa, to pod tekstem daj ich tłumaczenie. Jeśli czytelnik nie zrozumie w pierwszej chwili co miałeś na myśli, to taka wyjaśniająca adnotacja bardzo by pomogła.
Cóż mogę więcej powiedzieć. Nie poddawaj się i nie zniechęcaj. Z czasem to co piszesz może stracić dla Ciebie sens i zaczniesz wszystko od początku z pełniejszym wyobrażeniem zdarzeń, lepszymi charakterystykami i opisami świata.
Życzę mnóstwa weny i chęci. Zobaczymy jaki będzie następny fragment.
Pozdro
vampy8 | 2012-07-12 23:07:18
widzę, że kilka osób tu zajrzało, ale ni komentarza ni oceny :<
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !