Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Wyjątkowa

Rozdział 1: sen

Śnieg prószył wyjątkowo leniwie tego wieczoru. Siedząc na łóżku i rozmyślając, Nagisa nawet nie zauważyła kiedy przestała rozróżniać jawę i sen… Znalazła się nagle nad brzegiem jeziora, które nie było jej znane, chociaż miała wrażenie jakby je już gdzieś widziała… tylko gdzie? Chociaż, można powiedzieć, iż było to bardziej morze niż jezioro. Widzieliście kiedyś fale na jeziorze? Ten widok był tak piękny i tak niesamowity, że wzruszyłby każdego.
- Ach… Co to? – Nagisa poczuła jak pojedyncza łza spływa po jej policzku. Dawno nie płakała, to był pierwszy raz od tamtej nocy… Wtedy przyrzekła sobie, że już nigdy nie będzie płakać. Nagle zobaczyła w oddali niewyraźną postać. Rozpoznała, że to młodzieniec, nie… mężczyzna. Jego twarz stawała się coraz bardziej wyraźna i… – Sebastian? Co ty tu robisz…?
- Pamiętasz? To tutaj pierwszy raz cię spotkałem.
- Ach! Pamiętam. Wtedy też płakałam…
- Tak, ty lubisz płakać. Pamiętasz co ci później dałem?
- Bransoletkę…!
- Tak. Pamiętaj, nigdy o niej nie zapomnij, nie zgub jej, nie odkładaj ani na chwilkę!
- Ale dlaczego?
- Bez niej nie będę mógł cię chronić. – Sebastian uśmiechnął się, otarł łzę z policzka przyjaciółki i zaczął się powoli oddalać.
- Ach, czekaj… Miałam ci powiedzieć coś ważnego.
Było już za późno, żeby go zatrzymać, wszystko zaczęło robić się niewyraźne, lecz zanim Nagisa obudziła się spadając z łóżka, zdążyła jeszcze zobaczyć jego uśmiechniętą twarz.
- To jezioro… - szepnęła dziewczyna. – Przecież tam… Jak mogłam zapomnieć?
Szybkim krokiem podeszła do szafki i otworzyła drugą szufladę od dołu.
- Jest! Co za ulga… - Nagisa nawet nie pamiętała kiedy zdjęła bransoletkę. Wiedziała jedynie, że któregoś ranka nie założyła jej z powrotem, tylko schowała do szuflady.
Zrobiona ze srebra, pięknie wykończona i ozdobiona niebieskim kamieniem, którego odcień był identyczny jak jego oczy. Nagisa tylko raz odważyła się spojrzeć w oczy Sebastiana. Nazwanie ich niebieskimi byłoby zbyt proste, były głębokie niczym ocean i piękniejsze od zimowego nieba. Nie mogła wybaczyć sobie, że zapomniała gdzie pierwszy raz go spotkała. Jezioro Rinvaldz znajdowało się przecież niedaleko jej rodzinnej wioski.

Rozdział 2: wspomnienia

Wspomnienia Nagisy:
W dniu moich siódmych urodzin, razem z przyjaciółkami bawiłam się w okolicy jeziora. Był środek lata, upał dawał nam się we znaki, a jako że zabawy nigdy za wiele, postanowiłyśmy popływać w jeziorze. Bawiłyśmy się wyśmienicie, to były moje najcudowniejsze urodziny. Przynajmniej tak wtedy myślałam. Pamiętam tylko, że zrobiło się już późno, więc płynęłyśmy wszystkie razem do brzegu. Potem usłyszałam huk i straciłam przytomność. Następną rzeczą którą zobaczyłam była krew. Całe morze krwi. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że nie wiadomo jak znalazłam się w wiosce. Mama, tata, przyjaciele, wszyscy… Och, nie do twarzy im było w szkarłacie. Łzy płynęły strumieniem po moich policzkach. Chciałam umrzeć, nie rozumiałam dlaczego stoję i patrzę na ich przerażone twarze. Tak właśnie zaczęła się dla mnie Wojna. Kiedy stałam oniemiała ktoś złapał mnie wpół i ciągle mnie trzymając zaczął uciekać ile sił w nogach. Biegł dobrych kilka godzin, teraz tak sobie myślę, że musiał mieć niesamowitą kondycję, ale wtedy jedyne co miałam przed oczami, to obraz mojej zmasakrowanej wioski. Gdy zaczęłam powoli dochodzić do siebie zauważyłam, że biegnę już sama i tylko trzymam kogoś za rękę. Był to chłopak, na oko pięć lat starszy ode mnie. Próbowałam się wyrwać, ale on tylko krzyknął ‘Biegnij!’. Nie miałam już sił, potykałam się o własne nogi, aż w końcu przewróciłam się zdzierając sobie kolana. Wtedy zauważyłam kolejny szczegół – ktoś nas gonił! Nie mogłam stwierdzić czy ten ktoś w ogóle był człowiekiem, to był bardziej jakby zbiór uczuć i cech. Chłopak wziął mnie na ręce i kontynuował ucieczkę. Jego kroki stawały się coraz krótsze a oddech coraz płytszy. ‘Nie bój się, już niedaleko’ – jego głos brzmiał tak pewnie i kojąco, że poczułam jak całe moje ciało się odpręża. W końcu dotarliśmy do małej jaskini, w której urządził sobie kryjówkę. Była schowana za wyrastającymi ze skarpy lianami, więc jeśli ktoś nie wiedział, że ona tam jest to nigdy by jej nie znalazł. Pytania kłębiły się w mojej głowie, chciałam dowiedzieć się co się stało, kim on jest, dlaczego wszyscy zginęli, co robimy w tej jaskini, kto nas gonił i dlaczego… Chyba te pytania odbiły się na mojej twarzy. ‘Nazywam się Sebastian. Zaraz będzie tu cieplej. Gdy się ogrzejesz i coś zjesz ruszymy dalej.’ Nie śmiałam nawet spytać dokąd chce mnie zabrać. Sebastian przyniósł kilka kawałków drewna i było oczywiste, że będzie chciał rozpalić ognisko. Ale jak? Przecież nie miał zapałek… To działo się jak w zwolnionym tempie… Zobaczyłam jak wyciąga rękę nad ognisko, mamrocze kilka słów i… ogień już płonął, a wesołe płomyki migotały wśród gałązek. ‘Mag!!!’- pomyślałam. ‘Co u licha MAG robił w mojej wiosce?! Czego chce ode mnie?! Przecież jestem tylko biednym rudzielcem z małej wioski. Nie jestem nawet ładna…’
(…)
Następne kilka tygodni przeżyłam podróżując. Przepłynęliśmy morze na wielkiej łodzi i choć miałam nadzieję, że nie udajemy się tam, gdzie bałam się udać, to właśnie tam się znaleźliśmy. Elles – Ziemia Magów. Zupełnie inny kontynent. W Daios – kontynencie rolników i kupców nie było magii. To znaczy nie było nikogo, kto potrafiłby jej używać. Chyba. Nigdy wcześniej nie czułam się tak niepewnie. A Sebastian skory do rozmowy nie był. Właściwie w ogóle się nie odzywał. Pieszo dotarliśmy do wielkiego zamku, który okazał się być Siedzibą Magów. Słyszałam o tym miejscu różne opowieści. Jedne złe, inne dobre. Gdy znaleźliśmy się w środku Sebastian odprowadził mnie do swojej komnaty, a sam udał się na spotkanie z, jak ich złośliwie nazwałam, Radą Staruchów.
(…)
Spędziłam w tym miejscu wiele lat, wyrosłam na śliczną dziewczynę o obfitym biuście. Zyskałam nowych przyjaciół i adoratorów, przeżyłam też wspaniałe przygody. W moim sercu zgasło pragnienie zemsty, nauczono mnie, że Śmierć to naturalna kolej rzeczy, więc nie należy z nią walczyć. Walczyć należy ze złem, a zła jest Wojna.

Rozdział 3: Wojna

W dniu dwudziestych pierwszych urodzin Sebastiana Wojna dotarła do Elles i w ciągu kilku godzin opanowała prawie cały kontynent. Przyszła zaskakując, nikt nie był na Nią przygotowany. Magowie wierzyli, że bariery otaczające kontynent nie dopuszczą nikogo kto nie jest magiem w jego pobliże. No… nikogo kto nie jest magiem, lub nie podróżuje z magiem. Ale Wojna nie była człowiekiem. Nie była nawet istotą żywą. Była zniszczeniem, śmiercią, krwią, a towarzyszyły jej smród, hałas, krzyk i rozpacz. Wielu potężnych magów poległo na moich oczach. Podobno kto raz zobaczy Wojnę tego niechybnie czeka spotkanie ze Śmiercią. Była tak blisko mnie, a jednak wciąż żyłam. Co więcej… właśnie spotykałam się z Nią drugi raz. Ukryliśmy się w wieży, by obmyślić jakiś plan. Lecz każdy z nas wiedział, że nie ma już nadziei i choć łzy cisnęły się wszystkim do oczu, nie płakał nikt oprócz mnie.
‘Nagisa… - Sebastian gestem przywołał mnie do siebie. – Weź. To jest bransoletka zwana Bransoletką Życia. Każdy Mag taką ma. Tak długo jak ją nosi, ona chroni go i ostrzega przed niebezpieczeństwem. Nie mamy szans żeby uciec przed Wojną czy ukryć się przed Śmiercią, ale ty jesteś Wyjątkowa. Wojna cię nie widzi. Wiem, że przez te wszystkie lata zastanawiałaś się, czemu cię uratowałem, ale prawda jest taka, że to ty uratowałaś mnie. Ja tylko schroniłem się w twej Aurze i pomogłem oddalić się od Wojny. Rzuciłem na tą Bransoletkę czar, który Wojna będzie mimowolnie omijać, więc nigdy więcej cię nie znajdzie. Przynajmniej tak długo, jak będziesz ją nosić. Ale pamiętaj! Wojna jest sprytna, będzie cię kusić, żebyś pozbyła się Bransoletki, będzie próbować ją ukraść. Ale tak długo jak będziesz żyć i mieć ją przy sobie Wojna nie znajdzie Wyjątkowej i świata w którym przebywa. Wróć do Daios, Wojna już tam była i nie będzie cię tam szukać. Twój świat wrócił do formy w której go znałaś.’
To był pierwszy i ostatni raz kiedy Sebastian wypowiedział do mnie tak wiele słów. Założyłam Bransoletkę, a łzy zaczęły znów spadać z mych rzęs. Dobrze wiedziałam czym są Bransoletki Życia i jakie konsekwencje niesie za sobą zdjęcie ich. Bransoletki ukrywają Magów przed Śmiercią, a Śmierć szuka Magów. W tym momencie znalazła i zabrała Sebastiana. Ale mnie nie zauważyła. Za to Wojna mijając mnie spojrzała mi prosto w oczy. Zobaczyłam w nich rodzinę i przyjaciół śmiejących się i cieszących się życiem. Wahałam się czy nie pójść za Nią… kusiła mnie… nęciła szczęściem i radością. Po mych policzkach znów popłynęły łzy. Były to łzy szczęścia, cieszyłam się, że znów będziemy razem. Wtedy jedna z łez spadła na bransoletkę i przypomniały mi się słowa Sebastiana. Zobaczyłam moich bliskich takich, jakimi byli naprawdę, martwych. Spojrzałam w oczy Wojny z nienawiścią w sercu, a ona oddaliła się ze strachem. Wtedy obiecałam sobie, że nie będę więcej płakać.

Rozdział 4: Wyjątkowa

Od tamtych wydarzeń minęło już wiele lat, a Nagisa nie uroniła ani jednej łzy. Mimo, iż płakała we śnie, to gdy się budziła jej policzki były suche. Ludzie, którzy przeżyli Wojnę słyszeli o wydarzeniach na kontynencie Elles, o niesamowitej walce Magów z Wojną. Podobno żaden nie przeżył.. Poznano też opowieść o Wyjątkowej. Ale były to tylko plotki i mało kto w nie wierzył. Gdyby tylko wiedzieli jak bardzo się mylą… Daios nie stało się krainą mlekiem i miodem płynącą bez przyczyny. Bransoletka chroniła kontynent przed Śmiercią, a Wyjątkowa przed Wojną.
Ale kto wie co by się stało, gdyby Nagisa w ostatniej chwili nie założyła Bransoletki. Czy Wojna ogarnęłaby cały Świat, a Śmierć skradłaby wszystkie życia? Ruda, tak nazywali ją nowi sąsiedzi, wierzy że zarówno świat jak i ona są bezpieczni. Chroniona przez wspomnienie Sebastiana nie zdaje sobie sprawy, że nie będzie żyła wiecznie, a Śmierć w zmowie z Wojną tylko czekają na jej błąd. Istnienie całego świata znajduje się teraz w rękach nie zdającej sobie z tego sprawy Wyjątkowej.


Opis: Jest to moje opowiadanko, które naskrobałam na trzeci konkurs literacki kreskówki. Na blogu air times znajdziecie je pod numerem 17. Rozdział 2 i 3 oryginalnie jest napisany kursywą. Mam nadzieję, ze się spodoba :) I liczę na komentarze.
Ocena: 10
Wizyt: 1890
Dodał: Arwenka
Data: 02-02-2011 22:52:43
Kto głosował: Arwenka (10), Misao13 (10), kirrara18 (10), Yonaka (10), Chibikami (7), Lisia (10), nekashi (9), KrzywaGira (10), Yosei (10), ali852a (8), aleXanDraa (10)
ali852a | 2011-04-13 21:04:03
Czegoś mi tu brakuje tylko nie wiem czego??!! Napisze ci dokładnie jak się zastanowię, narazie 8/10
Misao13 | 2011-02-28 17:02:29
Bardzo ciekawe, emmm... Wyjątkowe I szczerze powiedziawszy też nie widzę tu żadnego podobieństwa z Naruto
Arwenka | 2011-02-12 16:02:53
Już jest tzn. nie ciąg dalszy tylko malutki prequelik, czy tam nawiązujące opowiadanko, mówiące co nieco czym jest Wojna i skąd się wzięła
Lisia | 2011-02-09 14:02:21
Niezłe, niezłe, kiedy ciąg dalszy?
kirrara18 | 2011-02-08 23:02:11
o szit...i nie weszła nie bee powtarzać już tych słów xD... po porostu prawdę fajne opowiadanko xD
Arwenka | 2011-02-06 14:02:21
Szczerze mówiąc Fairy Tail nie oglądałam, więc nie wiem czy coś w moim opowiadanku do tego anime nawiązuje xD Ale ciekawi mnie gdzie widzisz coś z Naruto ;d
Yonaka | 2011-02-06 12:02:33
Hoho, kawał dobrej roboty! Wydaje mi się, że to lekkie połączenie Fairy Tail z Naruto? :}
Najważniejsze, że czyta się to lekko i przyjemnie ; )
1
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !