Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Legenda o Wojnie


Prequel do „Wyjątkowej”


Legenda o Wojnie


-Czarne – tak określiła swoje oczy. Wpatrywała się w swoje odbicie we wzburzonej rzece. Padał deszcz, zanosiło się na burzę. Ale ona, mimo iż była młodą dziewczyną, nie czuła przenikającego zimna, czy ponurego nastroju pogody. W tej chwili interesował ją tylko wygląd. Nigdy nie widziała swoich rodzicĂłw, nie wiedziała nawet czy istnieją, a już tym bardziej nie wiedziała, do ktĂłrego z nich była podobna, po kim odziedziczyła ten wygląd. Potrafiła łatwo wzbudzić w obcych ludziach wspĂłłczucie, rozpacz a także przerażenie. Nie robiła tego świadomie, jednak przez to nikt nie mĂłgł przejść obok niej obojętnie. Tak przeżyła ostatnie kilka lat. Nikt nigdy jej nie kochał, a ludzie, ktĂłrzy się nią opiekowali, wyrzucali ją za każdym razem. Zawsze miała nadzieje, że następna osoba ktĂłrą spotka, zostanie z nią na zawsze. Jednak tak się nigdy nie stało. Nikt nawet nie prĂłbował jej pokochać. Może dlatego ona też nie znała tego uczucia.  


Patrzyła w swoje odbicie niczym zahipnotyzowana. OprĂłcz czarnych jak smoła oczu, oprawionych gęstymi i długimi rzęsami, jej uwagę przykuwały usta. Nie były rĂłżowe jak płatki rĂłż, czy pomarańczowe jak skĂłrka mandarynek. Były czerwone. Ich odcień przypominał krew. Wydały jej się nieziemsko piękne - nigdy nie widziała takich warg. Wszystkie kobiety, ktĂłre widziała miały usta w kolorze malin, wiśni, brzoskwiń, śliwek, niedojrzałych truskawek lub nienasycenie czerwonych jabłek. Lubiła porĂłwnywać kolory do owocĂłw. W owocach było coś, co uwielbiała. Były częścią natury - tak jak ona. Owoce mogły być jeszcze w pączkach kwiatĂłw, jak płĂłd w łonie matki, mogły rozkwitać, jak wkraczające w dorosłość dzieci, mogły być dojrzałe, jak ludzie w pełni swych sił i mogły być zepsute – jak ona.


Nigdy nie prĂłbowała nikogo skrzywdzić, zranić czy urazić. Jednakże ludzie nazywali ją „zepsutą latorośląâ€ z powodu jej czynĂłw. Nie rozrĂłżniała dobra i zła, po prosu nie wiedziała czym są. Była czysta jak niepomalowane płĂłtno, jak nieoszlifowany diament. Na jej duszy nie było ani jednej skazy, zupełnie jakby nie była człowiekiem, a istotą wyższą. Ludzie zawsze bali się jej, a nieświadome dzieci ciągnęły ją za włosy. W końcu je ścięła. Pamiętała, ze kiedyś były śnieżnobiałe, a sięgały prawie do ziemi. Teraz patrząc w swoje odbicie zamiast bieli, widziała kolor brunatnej ziemi, przeplatany czarnymi pasmami. Pomyślała, że obecne włosy bardziej pasują do jej wyglądu. Chociaż mimo tego, zastanawiała się, czemu się zmieniły. Czy to przez to, że je ścięła? Jej rozmyślania nad wyglądem przerwał błysk, a pĂłźniej dźwięk grzmotu. Przyszła burza. Mimo, iż chłĂłd oraz rozpacz były jej obce, zaczęła się zastanawiać co powinna teraz zrobić. Ten malutki lasek mĂłgł dać jej schronienie, ale nie na długo. Co teraz z nią będzie? Przecież nie może spędzić na tym odludziu reszty życia. Oderwała oczy od swojego odbicia i rozejrzała się po okolicy. CĂłż, to był najwyższy czas, by ruszyć w drogę.


Szła leśną ścieżką, pełną kwiatĂłw, owocĂłw i zwierząt. Miała wrażenie, że wszystkie się od niej odwracają, ale jednocześnie obserwują ją ukradkiem. Tak jakby chciały być przygotowane do natychmiastowej ucieczki, gdyby tylko zbliżyła się w ich kierunku. Ale była już do tego przyzwyczajona. To uczucie inności towarzyszyło jej od zawsze. W końcu dotarła do skraju lasku, a w oddali ujrzała dym unoszący się nad małą wioską, ktĂłry wydobywał się prawdopodobnie z komina gospody.


Gdy zbliżała się już do wioski dostrzegła bramę. Wiedziała, że wioski portowe są odgrodzone murami, a dostać się do nich można tylko przez głĂłwną bramę w dzień. Przejście przez bramę po zmierzchu było dla niej niemożliwe z powodu ścisłej kontroli. A ona nie miała żadnych dokumentĂłw. Przestało padać, a niebo rozjaśniło się na tyle, że promienie słońca mogły przebić się przez kłębowisko chmur.


- Za niedługo nadejdzie noc. – Powiedziała sama do siebie. Przyśpieszyła kroku, a w końcu przeszła do biegu. Dotarła do bramy na kilka minut przed zamknięciem. Strażnicy nawet nie zwrĂłcili na nią uwagi. To był drugi raz w jej życiu, gdy znalazła się w mieście portowym. Kiedyś marzyła o podrĂłżowaniu na statku, jednak gdy spytała pierwszego napotkanego kapitana, czy by jej nie przyjął do załogi, ten odpowiedział, że jest za młoda, a poza tym kobiety na pokładzie przynoszą pecha. Jej marzenie prysło rĂłwnie szybko jak się w niej zrodziło. Poczuła na twarzy powiew morskiej bryzy i postanowiła przed udaniem się do karczmy rzucić okiem na morze. Było w nim coś pięknego. Tego wieczoru miało kolor ciemnego granatu, a agresywne fale z hukiem rozbijały się o brzeg. Nie lubiła gdy było zbyt spokojne, to właśnie takie morze, wzburzone i dzikie ujmowało jej serce. Miała wrażenie jakby prĂłbowało jej cos przekazać. Odwracając się w kierunku miasta rzuciła ostatnie, przelotne spojrzenie morzu. Miała wrażenie jakby dostrzegła cos katem oka, ale nie była na tyle zainteresowana, żeby to sprawdzić. Poczuła jednak, że cos się zbliża. Coś niezwykłego, niebezpiecznego. Dreszczyk emocji przebiegł jej po plecach.


     Ruszyła w stronę gospody. Po drodze zauważyła mężczyznę, ktĂłry wyglądał na dość zamożnego.  


- Nada się. – Szepnęła pod nosem. Zaszła mężczyznę od tyłu i zgrabnie wyjęła mu z kieszeni portfel. Ten nie zauważył tego, gdyż był za bardzo zaaferowany dwoma paniami, ktĂłre uwieszały się na jego ramionach.


‘Chciałabym widzieć jego minę, gdy zorientuję się, że z upragnionego wieczoru nici’ – pomyślała z przekąsem. Nie lubiła kobiet sprzedających swe ciało za pieniądze. Gardziła nimi. Miała wrażenie, że jedna z nich ją zauważyła.


- Nie martw się, jest tak pijana, że na pewno cię nie zapamięta. – Uspokoiła się. Weszła do gospody, poprosiła o cos do jedzenia i pokĂłj. Zdziwiła się, ze zawartość portfela ledwo jej na to starczyła. Jedząc przysłuchiwała się opowieści pewnego młodzieńca, widać że lubianego i znanego wśrĂłd obecnych.


- Opowiem wam dziś krĂłtką historię pewnej przepowiedni. OtĂłż krąży po Świecie plotka, że nasze dobre dni kiedyś dobiegną końca. – Z tłumu dało się słyszeć kpiący śmiech, jednak mĂłwca kontynuował. – Nie śmiejcie się, to najprawdziwsza prawda! Podobno istnieje istota niezwykła. Na imię ma Śmierć. Tak! To ona zabiera w swe objęcia wasze żony, dzieci, ojcĂłw i matki! Jednakże nie jest nachalna. Czeka aż przyjdzie ich czas. Czasem Ăłw przychodzi zbyt wcześnie, sam wiem to bardzo dobrze. Ale dawno temu, pewien przybyły zza morza Obcy, wypowiedział takie słowa: „Miejcie się na baczności! Wypowiedziana bowiem została Przepowiednia Świata! Zmieni się wszystko co znacie! Wasze spokojne życia nabiorą przeraźliwego tempa! Będziecie musieli walczyć o każdy dzień istnienia. Albowiem do Śmierci dołączy Ona! Nieskalana, niebezpieczna, nienasycona! Nie będzie w niej miłości czy nienawiści, będzie jedynie pożądanie. Usta jej niczym krew, a w oczach ani krzty życia! BĂłjcie się, albowiem zabierze was, wasze dzieci, dzieci waszych dzieci i cały ten świat w otchłań. Gdy już raz powstanie, nigdy nie zaznacie spokoju. BĂłjcie się i bądźcie przygotowani”. Wielu z was wyśmieje te słowa, wiem! Ale ja w nie wierzę! I boję się tego dnia, gdy ‘Ona’ nadejdzie. Ale nie załamujmy się! Jeśli będziemy silni i gotowi, nikt nie odbierze nam naszego szczęścia. Obiecuję wam. – Usiadł przy stole, a w jadalni panowała niespotykana cisza. W końcu ktoś krzyknął:


- Polać mu, bo biedak sny złe ma i się stresuje młodziak!


- Tak, kolejka dla wszystkich! – dały się słyszeć krzyki rozbawionego już tłumu. Nikt nie zdradzał swoim zachowaniem, czy przejął się słowami młodzieńca, jednak w sercu każdego zasiane zostało ziarnko strachu.


‘Co za głupcy.’ – Pomyślała. Wstała od stołu i udała się do swojego pokoju. Była chyba jedyną, ktĂłra zauważyła, że gdy biesiadnicy oddali się znĂłw napełnianiu żołądkĂłw, Ăłw młodzieniec zniknął z gospody. Nie potrafiła przestać myśleć o słowach mężczyzny. Czy to prawda? Miała dziwne przeczucie, że tak, i że wkrĂłtce wszyscy się o tym przekonają. Z intrygującym przeczuciem, że będzie w tym miała swĂłj udział, zasnęła.


Jej sen był spokojny i głęboki. Jednakże w pewnej chwili poczuła przy swoim uchu ciężki, sapiący oddech. Natychmiast otworzyła oczy i zobaczyła cień siedzącego na niej, obleśnego mężczyzny. Co on robił? Czego od niej chciał? Była przerażona, lecz powoli wracała jej jasność myślenia. Mężczyzna trzymał jej ręce w bolesnym uścisku nad głową i powoli całował jej szyję. Teraz już wiedziała jakie ma zamiary. Chciała zacząć krzyczeć, ale zatkał jej czymś usta. Wiedziała, że jest silniejszy od niej, jednak z całych sił prĂłbowała wyrwać się z jego odpychających objęć. Siedział na niej całym ciężarem swego ciała, a jego ręce błądziły po jej udach. Nie chciała tego. Zauważyła nĂłż przy jego boku i przeraziła się nie na żarty. On spostrzegł, iż dziewczyna obserwuje jego broń.


- Bądź grzeczna, albo nie przeżyjesz tej nocy. – Wyszeptał jej prosto do ucha. Zrezygnowana przestała się opierać. Niech robi co chce, byle szybko. Jemu jednak zbytnio się nie śpieszyło. Delektował się każda chwilą jej słabości. Wtedy to poczuła. Pożądanie, ktĂłrego nie mogła ugasić. On chyba dostrzegł je w jej oczach, jednak źle je zinterpretował. Ona nie pragnęła jego ciała, lecz jego śmierci. W wyobraźni widziała nĂłż zagłębiający się w jego plecach. Spodobała się jej ta wizja. Objęła go ostrożnie. On niczego złego się nie spodziewając, coraz bardziej podniecony, skończył z gierkami i zaczął przechodzić do swego prawdziwego celu. Dotychczas w całym znanym mu świecie, ten kto miał broń – nĂłż, miecz czy sztylet – mĂłgł grozić i dyktować warunki. Pewny siebie nie wyczuł nadchodzącej zmiany. Dziewczyna szybkim i zdecydowanym ruchem wyjęła nĂłż przypięty do paska mężczyzny i kilka sekund pĂłźniej przejechała nim po jego gardle. Nie zdążył zareagować, nie zdążył nawet krzyknąć. Jej twarz pokryła krew, krople ktĂłre spadły na jej usta zjednoczyły się z ich kolorem. Tak doszło do pierwszego na świecie morderstwa. Wtem ukazała jej się Śmierć we własnej postaci i dołączyła życie mężczyzny do swojej kolekcji. Jego bezwładne ciało spadło z łoskotem na podłogę.


     Śmierć spojrzała w oczy dziewczynie. Wiedziała, ze ta widzi jej prawdziwą postać, niedostępną dla żadnego człowieka czy zwierzęcia, a także innych istot żyjących.


- To Ty. Ciebie tak długo szukałam. Podaj mi rękę i chodź ze mną, jesteś już gotowa. – Dziewczyna podała rękę śmierci, jednak nie stała się jej własnością. Czuła pożądanie większe niż kiedykolwiek. Każdy jej nerw jej pragnął. Pragnęła Śmierci.


Tak oto narodziła się na nowo, a Śmierć rzekła:


- Od dziś zwiesz się Wojna.



Opis: <p>Jest to prequel do mojego opowiadania pt. "Wyjatkowa".</p>
Ocena: 10
Wizyt: 2366
Dodał: Arwenka
Data: 11-02-2011 18:31:58
Kto głosował: gero1 (10), SHEERIF (10), Mkamdia (10), old-shatterhand (9), Lisia (10), aleXanDraa (10)
Mkamdia | 2011-05-17 22:05:05
O ja pierniczę!!! Wyczepiste
Luka-Wars | 2011-04-25 18:04:02
Działaj. Ja męcząc się przy KLK3 doszedłem do wniosku, aby odkopać mój stary pomysł na opowiadanie. Dzisiaj zaczyna pisać.
Arwenka | 2011-02-18 15:02:02
SHEERIF przymierzam się do napisania czegoś dłuższego, dużo dłuższego, więc ćwiczę w opowiadaniach . właśnie opisy uczuć, krajobrazów i walk (Poświęcenie Eevs) Cieszę się, że cie pozytywnie zaskoczyło I w ogóle ciesze się, ze się podoba Obiecuję pisać coraz lepiej
SHEERIF | 2011-02-17 22:02:00
Muszę przyznac iż nie wiem czego oczekiwałem zanim zacząłem czytac to opowiadanie jednak muszę przyznac, że zaskoczyło mnie ono pozytywnie. Co prawda jak dla mnie za dużo troszkę opisu uczuc. Ale to moja widzimisię. Cóż mogę powiedziec jeszcze jakimś krytykiem nie jestem.
old-shatterhand | 2011-02-14 20:02:10
no ogólnie dosyć fajne
Arwenka | 2011-02-13 22:02:14
duplus wiem co to za bledy, zauwazylam je juz po dodaniu (dlatego zawsze sobie powtarzam, przeczytaj to 10 razy) xD ale jak to sie mowi madry polak po szkodzie^^ ale dzieki za opinie :* i chyba masz racje co do tego starca xD
duplus | 2011-02-13 21:02:33
hmmm jakbym chciał się do czegoś przyczepić to do lekkich błędów stylistycznych i ort. Zamiast młodzieńca lepiej dać starca, albo faceta w średnim wieku, bardziej wiarygodne, chyba że ma to związek z dalszą fabułą. Początkowo myślałem, że będzie to tekst do myślenia, potem ta myśl się rozwiała, a pod koniec znowu się pojawiła. Nawet fajne, gdzyby kapkę popoprawiać ^^
1 2
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !