Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983
ZALOGUJ SIĘ
  zapamiętaj mnie
Tytuł:
Serwis na sprzedaż, więcej informacji: https://allegro.pl/oferta/portal-kreskowka-pl-8024957983

Talenty » Talent literacki » Poświęcenie Eevs

Ruka zręcznie krył się wśrĂłd ciemności nocy. Przemykał wśrĂłd zaułkĂłw niczym kot, nie wydając nawet najcichszego dźwięku. WokĂłł panowała nienaturalna pustka, pojedyncza latarnia oświetlała najbliższą ulice. Kałuże odbijały ponure światło księżyca. Mężczyzna odetchnął głęboko. Zbliżał się czas. On jako myśliwy musiał być zawsze czujny, a jego refleks perfekcyjny. Przeczucie go nie myliło, z zaułku wybiegła kobieta. Długie blond włosy kołysały się w rytm stawianych krokĂłw. Gdy znalazła się w świetle latarni zwolniła kroku, poczuła się bezpieczna. Wyjęła telefon i zadzwoniła do kogoś. Hałas rozmowy zakłĂłcił ciszę…
- Gdybyś tylko się nie odezwała, gdyby twoje obcasy nie były tak głośne… – wyszeptał Ruka. Głos dziewczyny zamilkł, rozłączyła się. Zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę postoju taksĂłwek.
‘Zostało jakieś 500, nie 400 metrĂłw’ – pomyślał Ruka i przyspieszył kroku. Zaszedł blondynkę od tyłu. Wyciągnął długi nĂłżâ€Ś Ten dźwięk miał być jedynym słyszalnym tej nocy. Wtem kobieta odwrĂłciła się gwałtownie, a jej piękne włosy musnęły twarz mężczyzny. Jego ostrze zatrzymało się. Zablokował je sztylet trzymany przez blondynkę.
- ZnĂłw się spotykamy, Ruka. Śledzisz mnie? – Zapytała.
- Witaj, Eevs. Czujna jak zwykle.
- Powinieneś lepiej dobierać ofiary. Dobrze wiesz, ze choćbyś poruszał się niczym cień, nigdy mnie nie zaskoczysz.
- Co tym razem mnie zdradziło?
- Zapach. Niesamowicie śmierdzisz, jakbyś się nie mył od wiekĂłw.
- …
- Zdziwiony? Poczułam cię już jak wybiegłam z tamtej ulicy. – Eevs wskazała wolną ręką na skrzyżowanie przed latarnią.
- Heh, miło się rozmawia, ale mam sprawy do załatwienia. Następnym razem cię zaskoczę. Na śmierć.
- Haha, trzymam za słowo. – NĂłż Ruki znalazł się powrotem w pokrowcu, jednak kobieta wciąż trzymała wyciągnięty sztylet. Przejechała nim po policzku mężczyzny, ale nie na tyle mocno, by rozciąć skĂłrę. Spojrzenie jej czerwonych oczu mimowolnie onieśmielało go. Uśmiechnęła się ukradkiem, schowała sztylet do pochwy i powoli odeszła. Stukanie jej obcasĂłw słychać było jeszcze na długo po tym jak zniknęła za rogiem.
    Ruka wspiął się na dach budynku. Musiał sprawdzić skąd wieje wiatr. Jeśli jego następna ofiara zauważy go lub wyczuje, może nie być tak pobłażliwa jak Eevs. Dochodziła trzecia nad ranem, a on wciąż nie wypełnił kontraktu. Do świtu miał dostarczyć zwłoki dla Organizacji. Byłoby prościej gdyby chodziło o zwykłe ciało, wtedy zabiłby jakiegoś taksĂłwkarza lub dziwkę. Ale oczywiście z jego szczęściem musiało mu zostać przydzielone ciało członka Zakonu.
‘Dobrze, że przynajmniej nie uparli się na konkretne’ – pomyślał. – ‘Jak tylko je zdobędę, to zafunduje sobie trochę rozrywki’.
Dostrzegł ruch na ziemi, a chwilę pĂłźniej usłyszał łopot płaszcza.
‘Cholera! Łowca! Trzeba się stąd szybko…’ – Nie zdążył dokończyć myśli, gdy ostrze miecza minęło o włos jego ucho.
- Niezły jesteśâ€Ś Pobawimy się. – Wyszeptał Łowca.
Nie było czasu na docinki, a tym bardziej rozmowy. Ruka szybkim ruchem wyjął nĂłż z pokrowca. Odparł jedno proste cięcie miecza, ale drugie prawie natychmiast nadeszło z dołu. Jakimś cudem zablokował je dłonią. Gdyby nie natychmiastowy refleks, mĂłgłby stracić głowę. Krew sączyła się z rany. Mimo, że nie była ogromna, bolała jak diabli. Ruka parował kolejne cięcia, coraz bardziej zmyślne.
‘Wypadałoby zacząć atakować’ – pomyślał po czym obrĂłcił się zwinnie, jednocześnie wykonując ruch, ktĂłrego nie spodziewał się przeciwnik. Kopnął Łowcę z całej siły w brzuch, a ten odsunął się kilka krokĂłw. Widać, że był już zmęczony. Ale Rukę też powoli opuszczały siły. Bądź co bądź, był tylko człowiekiem. Rzucił się do ataku. Jego ofensywa była dużo szybsza i silniejsza niż przeciwnika, a jego umiejętności nie miały sobie rĂłwnych. Gdy Łowca zablokował mieczem ostre cięcie długiego noża, Ruka wybił mu go z ręki. Rzucił Łowcy krĂłtkie spojrzenie, po czym zagłębił broń w jego wnętrznościach. Przeciwnik padł na ziemię martwy. Czuć było odĂłr sączącej się, ze śmiertelnej rany, krwi. Mężczyzna wytarł nĂłż o płaszcz martwego Łowcy, lecz nie zdążył go schować. Poczuł zapach zbliżającej się ofiary…
    Szła blisko ściany, schowana w cieniu, unikała kałuż i latarni. Nawet wśrĂłd otaczającej ją ciemności Ruka dostrzegł czerwony płaszcz ze znakiem Zakonu. Odgarnął grzywkę z czoła i skoczył z dachu, by znaleźć się o krok za swoją ofiarą. Wylądował zgrabnie i podkradł się do kobiety niczym kot. To stało się w ułamku sekundy. Lewą ręką zasłonił jej usta, a prawą poderżnął gardło. Gdy upadła w jej oczach nie było nawet odrobiny życia. Ruka wziął ciało na ręce i popędził ku miejscu zebrania. Dochodziła szĂłsta gdy dotarł do kamienicy, ktĂłra była własnością Organizacji. Przewodniczący kazał mu złożyć dziewczynę na miejscu ofiary. Zaczął się Rytuał Śmierci. Ruka opuścił budynek. Nie był członkiem Organizacji i nigdy nie zamierzał zostać, a tym samym nie miał ochoty oglądać tych obrzydliwych rytuałĂłw.
    Niestety jego los tak się potoczył, że kilka lat temu członkini Organizacji wybawiła go z opresji. W zamian za zachowanie życia podjął się pracy skrytobĂłjcy. Zaczął wraz z Eevs polować na ŁowcĂłw i członkĂłw Zakonu. WĂłwczas nie mieli pojęcia o celach i rytuałach Organizacji. Gdy poznali okrutną prawdę, Eevs opuściła go, by przyłączyć się do Zakonu i dążyć do obalenia swych niedawnych pracodawcĂłw. Ruka mĂłgł pĂłjść z nią, ale… wśrĂłd tych ludzi, ktĂłrzy pragną pokoju na świecie, czułby się nieswojo. Zabijanie było nie tylko jego pracą, on kochał to co robił. UbĂłstwiał odĂłr krwi, jej ciepło, kolor, wszystko. Będąc na usługach Organizacji mĂłgł zabijać kogo chciał, jeśli tylko dostarczył na czas odpowiednie ciało. Jeśli chodzi o ciche morderstwa, Ruka nie miał sobie rĂłwnych. W walce też szło mu wyśmienicie, a wśrĂłd wrogĂłw zyskał sobie miano Asasyna. Nigdy nie poznano jego prawdziwego imienia. Eevs była jedyną, ktĂłra je znała. Dziwiło go, że nie zdradziła go Zakonowi, gdyż wtedy łatwo mogliby go unicestwić za pomocą Formuły Imion. Ale nawet jeśli miała w zamiarze dochować jego tajemnicy, on nie mĂłgł ryzykować. Na wszelki wypadek lepiej będzie ją zabić.
    Nadszedł świt, a Ruka wrĂłcił do swojego mieszkania. Zmieniał lokum najpĂłźniej co dwa tygodnie. Rzucił się na łĂłżko z myślą, że będzie to już ostatni dzień spędzony w tym łĂłżku. Obudził się gdy Księżyc był już wysoko na niebie. Była pełnia.
- Idę po ciebie Eevs. – Szepnął sam do siebie, po czym wyruszył w pościg. Miał przeczucie, że znajdzie ją na parkingu przed zrujnowanym pobliskim hipermarketem. Nie wiedział skąd biorą się te przeczucia, myślał że ma po prostu wrodzony instynkt. Zawsze gdy obrał kogoś za cel potrafił wyczuć jego obecność.  Gdy dotarł na miejsce ona już na niego czekała.
- Mam dość zabawy w kotka i myszkę, Ruka. Zakończmy to tej nocy, raz na zawsze.
- Co, już cie nie obchodzi, co się stanie z tym światem? Tak łatwo chcesz dać się zabić?
- Ty będziesz jedynym, ktĂłry tutaj zginie.
- Dobrze wiesz, że nie. Przecież to czujesz Eevs.
- Jesteś zbyt pewny siebie, nie masz pojęcia co czuję. – Wydobyła sztylet z pochwy i zaatakowała. Jej szybkość, zwinność i siła były rĂłwne umiejętnościom Ruki. Walczyli zawzięcie, szczęk ostrzy rozbrzmiewał wśrĂłd milczenia nocy. Dwoje bliskich przyjaciĂłł walczyło na śmierć i życie. Każde z nich miało swĂłj ukryty cel. Sztylet Eevs przeciął brew Ruki, a ten krzyknął z bĂłlu. Spływająca krew ograniczała mu pole widzenia. Postanowił zmęczyć blondynkę serią niesamowicie szybkich zamachĂłw. Ta odpowiedziała perfekcyjnymi unikami. Oboje dyszeli ze zmęczenia, o wyniku pojedynku miała zdecydować wytrzymałość ich ciał. W końcu Eevs odsłoniła się, a Ruka wykorzystał jej błąd bezlitośnie. Popełniła głupi błąd, całkowicie nie w jej stylu… Walczył z nią tyle razy, że był w stanie stwierdzić to w ułamku sekundy. Dała mu wygrać. Pozwoliła mu się zabić.
- Dlaczego ty…? – Wyszeptał przekonany, że nie usłyszy odpowiedzi. Eevs leżała w kałuży krwi. Trafił ja prosto w nerkę, powinna umrzeć po kilku sekundach.
    Spojrzenie jej czerwonych oczu skrzyżowało się z jego. Radosna iskra życia powoli traciła w nich swĂłj blask. To był pierwszy raz, gdy ktoś umierał patrząc mu w oczy. Ruka był przerażony. Po raz pierwszy żałował tego co zrobił. Po raz pierwszy się bał.
- Proszę cię… - usłyszał cichy głos Eevs – …nie zabijaj już nigdy więcej.
Jej powieki zamknęły się i przestała oddychać, a długie blond włosy delikatnie objęły je twarz. Krzyk rozpaczy poniĂłsł się echem po ulicach miasta. Niemożliwym było cofnąć czas, smutek ogarnął całe ciało Ruki. Łzy spływały po skąpanych w krwi policzkach i po kolei spadały na spokojna twarz Eevs, gubiąc się w jej włosach. Jak mogła być tak okrutna… uratowała go od zatracenia w śmierci, uratowała jego duszę od zepsucia, a jednak nie potrafił być jej wdzięczny. Nienawidził jej za to, ze wybrała najprostszą drogę, ale jednocześnie kochałâ€Ś za wszystko.



Jego ostrze więcej nie posmakowało krwi.



Opis: <p>Jest to kr&oacute;tka historia o Ruce, kt&oacute;ry zajmuje sie zabijaniem ludzi. Jako młody mężczyzna zna swoją siłe i umiejętności i nie przejmuje sie losem innych ludzi. dzięki poświeceniu Eevs poznaje własne uczucia i...</p>
Ocena: 9
Wizyt: 2417
Dodał: Arwenka
Data: 12-02-2011 23:29:03
Kto głosował: Mkamdia (10), old-shatterhand (10), Hubel (3), KrzywaGira (9), magnolia-irtysz (10), Yosei (10), aleXanDraa (10)
Hubel | 2011-04-02 22:04:09
ja traktuje opowiadanie jak rośliny, jest pomysł zapisuje koncepcje-zasadzam nasiona, potem patrze co z tego wyrośnie, jak chwast wyryrwam, jak coś z tego będzie biorę się za to!
Arwenka | 2011-04-02 22:04:50
A widzisz Jestem ciekawa jaka będzie twoja opinia odnośnie opowiadań, które napiszę w przyszłości Tylko na razie kompletny brak weny
Hubel | 2011-04-02 21:04:05
na swój sposób przekonałaś minie do czegoś tą wypowiedzią
Arwenka | 2011-04-02 19:04:20
Ruka i Eevs byli ludźmi, którzy posiadali umiejętności, których normalny człowiek nie posiada. Poza tym oni też się ukrywają, swoje walki toczą w nocy, kiedy cały świat śpi =.= JA uważam, że takie zestawienie pasuje. Dlaczego nie walczą bronią palną? Oczywiście trudno się domyślić, że skoro walczą w nocy, to raczej nie chcą by ktoś ich zauważył, a pistolety raczej hałas robią... Umiem przyjąć krytykę, ale sensowną. Nie trafiają do mnie argumenty typu "skoro to jest współczesny świat, to ludzie muszą do siebie strzelać", to jest takie... nudne i oklepane, nic w tym nowego, czy innego. Poza tym, to czym walczą jest tutaj najmniej ważne... "Bez pointy"? Chyba nie przeczytałeś do końca, lub zapomniałeś o ostatnim zdaniu. Puenta to nie zawsze "i żyli długo i szczęśliwie"... I na koniec, nie nazywaj mnie "dziecinką" bo jeśli chodzi o fantastykę, to jest to mój ulubiony gatunek zarówno literacki jak i filmowy, więc wiele widziałam i czytałam. Dla mnie np. wampiry sensu nie mają i nie będę się nimi interesować i zagłębiać w tematy z nimi związane, bo... no tak najszczerzej to po prostu mnie obrzydzają i odrzucają. Opowiadanka, które tworzę nie są nastawione pod komerchę i absolutnie nie są na poziomie ludzi, których wspomniałeś, ale (!) żadne dzieło na tej stronie nie jest. Gdyby były, to nie znalazłyby się tutaj, a zostałyby np. wydane. Jak dla mnie oceny 8-10 są dla prac dobrych, poprawnych stylistycznie, gramatycznie i ciekawych, oceny 6-7 są dla prac, którym czegoś brakuje, oceny od 5 w dół... Cóż, z reguły niższych niż 5, 4 nie daję, bo doceniam fakt, że ktoś cokolwiek napisał. Ale z ciebie jest widzę tak wielki krytyk na tak niesamowitym poziomie, że widzę oceniasz wszystko jak ci się tylko podoba. Wiesz, aż mam ochotę powiedzieć, że powinieneś się w ogóle zastanowić, czy masz prawo oceniać czyjeś opowiadania/wiersze itd. Jeśli już chcesz kogoś krytykować, to wytknij mu sensowne błędy a nie swoje subiektywne przekonania. Nie napisałeś książki, którą doceniłby miliony i nie masz prawa mówić o tym, że coś do czegoś nie pasuje. Gdyby coś takiego napisała J.K Rowling, to może bym się zastanowiła nad pistoletami, ale tak? o.O Napisał mi to ktoś, kto zdaje się nie mieć pojęcia o tym, czym jest wyobraźnia lub wizja autora. To jest opowiadanie. Krótkie. opowiadające historię dwojga ludzi. Świat i bronie są jedynie tłem - dlatego mówię, że nie zrozumiałeś mojego opowiadania. Rany jak ja nienawidzę pisać emocjonalnie, to jest takie nieuporządkowane...
Hubel | 2011-04-02 17:04:28
"Koło fabryki prezerwatyw z liści była babcia, która chodziła po lesie i przybiajała swoje ogłoszenia pinezkami... " porównaniem tym miałem na myśli, że idiotyzmem pozbawionym kszty choćby szalonego sensu jest ukazywanie gumek z liści obok pinezek, jak i walki na miecze i noże obok taksówek i komórek. Chodzi oto by to miało sens i logike, nie musi do tego byc realistyczne(zdanie pogrubione i podkreślone na kolorowo). Jak już chcesz mieć broń białą to proszę albo umieść to w odpowiadnie w odpowiednim czasie albo wyjaśnij zwykłemu zjadaczowi chleba dlaczego nóż jest lepszy od pistoletu. Ja osobiście nie lubię broni palnej, jest tchórzowska. Wampiry, wampiry już można nimi rzygać. Ale to do cholery gatunek lub przemienieni ludzie. Czuje się jakbym tłumaczył przedszkolakowi dlaczego słońce świaci. "Przecież one też nie istnieją" grrr! Przecież o to chodzi! Ale noże istnieją wiesz? Miecze też nie są czymś odległym i fantastycznym by można było to memłać i zniekształcać w ich możliwościach. Sam mam ładną kolekcję noży i szable. HP nie biega po centrum Londynu i nie strzela z różdżki w dementorów na Big Benie, a potem wskakuje do taksówki! Jest ukryty jak całe czarodziejstwo. A Ty chop i biegamy po mieście z mieczami. Jest, na Peruna, różnica rozmiarów Bajkału między twoim tekstem, a komercyjnym HP i wampirkami. Tam jest sens.
Broń palna nie jest taka zwyczajna najlepszym przykładem mistycznej broni palnej może być gnat pojawiający się w Siewcy Wiatru. Podał bym Ci model broni po nazwaie, ale pożyczyłem książkę. Nie jest to jakiś wyjątek nie mało fantastycznych książek z bronią palną, ot Hell-p. Oj nie chciałem wpisywać twojego opowiadania w fantastykę, to tylko taki cytat, który mógłby równie dobrze dotyczyć całej Literatury Pięknej. To nie jest fantastyka jak i Zmierzch. Zbyt wielu ludzi bym obraził wpisując błoto jako minerał szlachetny.
Zrozumiałem opowiadanie- smutne, romantyczne, pompatyczne i idealistyczne. Bez pointy.
"Ale widać wolisz klimaty czysto realistyczne z odrobina urojeń, niż coś co jest bardziej pod akcję, fantasy lub inne gatunki."
Pffffffffff, takie tłumaczenie pokazuje, że nie umiesz przyjąć konstruktywnej krytyki i tak się bronisz, a nie co ja lubie.
Nie, oceniając twoją pracę nie kierowałem się gustem. Tylko logiką i warsztatem. Tak niska ocena to by była dziecinko(pozwolę sobie Cię tak nazwać, bo jak wynika z twoich wypowiedzi jesteś dziecko jeśli chodzi o fantastykę) jak by była 1. 3 oznacza, że jest źle, ale można to poprawić. 6 to już bardzo dobrze. 10 to poziom Lema, Snerga i Sapkowskiego.
Troche szczerości i się ludzie obrażają. Weź poczytaj coś to możemy podyskutować o wampirach i innych historiach.
Arwenka | 2011-04-01 23:04:44
" Koło fabryki prezerwatyw z liści była babcia, która chodziła po lesie i przybiajała swoje ogłoszenia pinezkami... " jeśli przyrównać to do mojego opowiadania, to są to dwie całkiem różne rzeczy... W takim razie jak np. patrzysz na opowiadania o wampirach? Przecież one też nie istnieją, a jakoś akcje takich opowiadań z reguły toczą się w normalnym świecie... Lub choćby Harry Potter^^ To, że ty uważasz, że tu tutaj powinna być walka na broń palna, a sztylet nie ma szans z mieczem... cóż dla mnie to znaczy jedynie tyle, że nie zrozumiałeś opowiadania A co do fantasy, do którego próbujesz wpisać to opowiadanie... to wybacz, ale nie czytałam jeszcze ani jednego w którym używaliby broni palnej. To jest takie... zwyczaje w naszych czasach. Na tym, że walczą białą bronią opiera się cała tajemniczość i niezwykłość postaci. Jakoś jestem wyznawca zasady, że broń palna nie jest fajna. W ogóle. I na koniec coś od serca. Nie uważam, że to opowiadanie zasługuje na tak niską ocenę. Ale widać wolisz klimaty czysto realistyczne z odrobina urojeń, niż coś co jest bardziej pod akcję, fantasy lub inne gatunki.
Hubel | 2011-04-01 20:04:44
Ja tu zwrotów akcji nie widziałem, boli mnie świat którym dzieje się akcja: Zakon, Formuły Imion, Organizacja, Łowca? Naprawdę?
pzytaczając tu z pamięci(więc mogą być lekkie niezgodności formy, lecz nie przekazu z orginałem) zacytuję pewnego pisarza z jego felietonu:" przecież to nie prawdziwy świat! Więc graj dusza! Można pisać totalne bzdury, przecież to tylko fantastyka.."- Walki na miecze i sztylety(nie mówiąc jakie ma szanse sztylet z mieczem), a obok taksówki i telefony?! Są rzeczy i odkrycia w historii, które nie można ot tak oderwać od siebię i poobrywaną historie zostawić! Tu powinna być broń palna albo nie powinno być telefonów i samochodów! Rozumiem, zakon, magia itp. itd., ale jak napisał pewien anonimowy narazie(nie chce ich mylić) pisarz. Fantastyka musi być spójna.
Przypomina mi się opowiadanie jakiegoś amatora-psychola, które czytałem kiedyś. Koło fabryki prezerwatyw z liści była babcia, która chodziła po lesie i przybiajała swoje ogłoszenia pinezkami...
1 2
Aby pisac komentarze musisz się zalogować



Regulamin działu tworczosc użytkowników ( talenty) kliknij tu !